Kasa z RPO tak, ale nie na wdrażanie reformy

Działacze PiS (od lewej): poseł Andrzej Matusiewicz, radny Adam Łoziński, wiceprezydent Janusz Hamryszczak i radny Maciej Karasiński podkreślali, jak ważne jest stawianie obecnej władzy na szkolnictwo zawodowe. Fot. Monika Kamińska
Działacze PiS (od lewej): poseł Andrzej Matusiewicz, radny Adam Łoziński, wiceprezydent Janusz Hamryszczak i radny Maciej Karasiński podkreślali, jak ważne jest stawianie obecnej władzy na szkolnictwo zawodowe. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. Siedem milionów złotych dla przemyskich szkół.

Sześć przemyskich placówek oświatowych podzieli się 7 milionami złotych z Regionalnego Programu Operacyjnego. Pieniądze te przeznaczone zostaną na wyposażenie pracowni zawodowych i szkolenia nauczycieli. Jak podkreślali podczas ostatniej konferencji członkowie PiS, władza stawiać będzie na szkolnictwo zawodowe i praktyki uczniów u pracodawców. Pieniądze na pewno się przydadzą i praktyczna nauka zawodów także. Jednoczenie nikt nie potrafi powiedzieć, ile kosztować będzie Przemyśl powrót do ośmioklasowych podstawówek.

Jak poinformował radny Adam Łoziński, do niedawna szef komisji edukacji przy Radzie Miejskiej, w budżecie na ten cel zarezerwowano 2 miliony złotych. Jest to jednak kwota, kolokwialnie mówiąc, wzięta z „sufitu”, bo nikt nie wyliczył kosztów wdrożenia rządowej reformy edukacji. A potrzebne będzie m.in. wyposażenie pracowni dla wyższych klas, a także dostosowanie budynków do potrzeb ośmioklasowych podstawówek. Wyliczono natomiast, że pracę w związku z reformą stracić może zaledwie kilku przemyskich nauczycieli.

Poseł Andrzej Matusiewicz (PiS) zabrał głos w sprawie inicjatywy referendalnej dotyczącej planowanej reformy. – Mam sygnały, że nauczyciele z okolic Przemyśla są zmuszani do składania podpisów pod pomysłem referendum – powiedział wprost. – Przyjeżdżają panie z ZNP i mówią „Jeśli nie chcesz stracić pracy, podpisz” – stwierdził. – Jest to nie tylko nieetyczne, ale także niezgodne z prawem, a osoba, na której wymuszono złożenie podpisu może się łatwo wycofać – dodał. Parlamentarzysta PiS nie ukrywał, że nie wierzy, by zwolennikom referendum udało się zebrać wymagane 0,5 miliona podpisów. A gdyby jednak? – To wówczas rozpocznie się procedura referendalna. O tym, czy przeprowadzone zostanie referendum decyduje większością głosów Sejm – przypomniał. Wydawać by się mogło, że to zdanie wyjaśnia wszystko i los ewentualnego referendum w sprawie rządowej reformy edukacji jest z góry przesądzony. Jednocześnie Prawo i Sprawiedliwość jeszcze w kampanii wyborczej zapowiadało, że jako władza będzie brać pod uwagę wszelkie inicjatywy społeczne, w tym referenda. Czy wywiąże się z tych obietnic?

Monika Kamińska

Leave a Reply

Your email address will not be published.