
PRZEMYŚL. Wystawa antyaborcyjna w Rynku zbudziła oburzenie przemyślan.
Drastyczne zdjęcia ludzkich płodów i m.in. ofiar ludobójstwa oraz głodu stoją sobie jakby nigdy nic na przemyskim Rynku! Stanęły tam z inicjatywy Fundacji Pro – prawo do życia. Zdaniem inicjatorów, obrazy mają charakter informacyjno-edukacyjny. Zdaniem przemyślan, umieszczenie takich zdjęć w przestrzeni publicznej, w środku miasta i bez ostrzeżenia jest niedopuszczalne. Magistrat, który wydał zgodę na wystawę w tym miejscu, odpowiada, że „nie chce administracyjnie ograniczać działalności odnoszącej się do przekonań czy ideologii”.
O zgodę na umieszczenie drastycznej wystawy w sercu miasta Fundacja Pro – prawo do życia zwróciła się do prezydenta Przemyśla, Roberta Chomy, już w lutym. Mimo uzyskania zgody ustawiono ją po cichu w nocy z 7 na 8 marca. Przemyślanie są jednak czujni i jeden z nich poinformował o tym na Facebooku tuż po zainstalowaniu zdjęć. Data z pewnością nie była przypadkowa, bo wszak 8 marca na przemyskim Rynku odbywała się pikieta Międzynarodowego Strajku Kobiet.
Wystawa wzbudzała poważne kontrowersje w innych miastach, gdzie była prezentowana, ale przemyślanie zareagowali na nią wyjątkowo negatywnie. – Niezależnie od podejścia do spraw aborcji epatowanie takimi zdjęciami w centrum miasta, gdzie chodzą rodziny z małymi dziećmi jest niedopuszczalne – stwierdził Mirosław Majkowski reprezentujący przemyskie środowiska patriotyczne. – Jak można było dopuścić, by takie coś znalazło się w takim miejscu? – pytał retorycznie.
Nie chcą ograniczeń
Rzecznik prezydenta Roberta Chomy, Witold Wołczyk, na nasze pytanie o wystawę odpowiedział: – Zdajemy sobie sprawę, że wzbudzała ona emocje w miastach, gdzie była wcześniej pokazywana, nie chcemy jednak administracyjnie ograniczać działalności odnoszącej się do przekonań czy ideologii. Najlepszym przykładem jest choćby to, że w tym samym dniu co otwarcie wystawy odbyła się też na Rynku pikieta Międzynarodowego Strajku Kobiet – podkreślił.
– To jakieś nieporozumienie – stwierdził na to przemyślanin właśnie przechodzący przez przemyski Rynek. – Na pikietę przyszedł sobie pewnie kto chciał iść, a do tego nikt tam chyba nie prezentował takich okropności – wyjaśnił. – A przez Rynek chodzą ludzie, bo muszą. Ja teraz idę po wnuczkę do przedszkola, nie będę z nią tędy wracał, bo się obawiam, że się dziecko śmiertelnie wystraszy tych obrazów – zapowiedział mężczyzna. – Trzeba kompletnie nie mieć wyobraźni, żeby narażać dzieci na takie coś! – skwitował.
Działacze antyaborcyjni często podkreślają, że ukazywanie drastyczności ma społeczeństwo edukować i uczulać na problem aborcji. Tym razem chyba jednak, jak mawia młodzież, „przegięli”. Wystawa nie skłania do refleksji nad tematem aborcji, tylko do refleksji nad tym, gdzie twórcy mają dziecięcą psychikę.
Monika Kamińska



4 Responses to "Drastyczne zdjęcia oglądają dzieci"