
KOLBUSZOWA. Bardzo mocne słowa przewodniczącego Rady Miejskiej.
Nie milkną echa zamknięcia szpitalnych oddziałów ginekologiczno-położniczego i noworodkowego w Kolbuszowej. – To że porodówka jest tu bardzo potrzebna, widzimy w projekcie ustawy o sieci szpitali – twierdzi Grzegorz Romaniuk, który jako jeden z nielicznych radnych powiatowych, głosował przeciw likwidacji oddziałów. Jeszcze dalej poszedł Krzysztof Wilk, przewodniczący Rady Miejskiej, który mówi o… Titanicu.
Wedle założeń w projekcie ustawy Szpital Powiatowy w Kolbuszowej ma znaleźć się w pierwszej grupie lecznic, czyli tej najmniej finansowo „dopieszczanej” przez państwo.
„Chcemy szpital ratować, nie go pogrążyć”
– Nieprawdą jest, że będąc tak zaszeregowani musimy mieć pięć podstawowych oddziałów. Wystarczy, że będą dwa – tak decyzję o likwidacji porodówki kilka miesięcy temu tłumaczył Zbigniew Strzelczyk, dyrektor szpitala. – Jeżeli jest oddział zabiegowy, to muszą się też być Izba Przyjęć i OIOM. W związku z tym, analizując sytuację finansową w szpitalu, musiałem podjąć pewne decyzje, które mają uratować nasz zakład, a nie go pogrążyć.
Jak zapowiedział, tak się stało. Nic nie dało, że obronie oddziałów zebrano kilka tysięcy podpisów, ani nawet to, że na ulicach protestowali kolbuszowianie. Większość Rady Powiatu, na czele ze starostą Józefem Kardysiem, zgodziła się na likwidację oddziałów. Przeciw było tylko czterech radnych. Wśród nich był Grzegorz Romaniuk. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej, czyli trzy miesiące od zamknięcia porodówki, wyraził on swoje ubolewanie.
„Widać tylko wierzchołek góry lodowej”
– Bardzo chciałbym przeprosić, że nie udało się uratować tak ważnych oddziałów, jakimi dla naszego powiatu są położnictwo i ginekologia – mówił do rajców. – Dziś widzimy, że ich likwidacja była błędem. Bo sieć szpitali, którą wprowadza minister zdrowia, pan Konstanty Radziwiłł, wskazuje, że porodówka w takim szpitalu, jak nasz, jest niezbędna/
Kilka kroków dalej poszedł Krzysztof Wilk, szef Rady Miejskiej, który szpital bez ginekologii i położnictwa porównał do… Titanica, który (jak wiadomo) rozbił się o górę lodową. – Dziś widać tylko jej wierzchołek. Jednak decyzja, która została podjęta, będzie dopiero owocowała – grzmiał. – I będzie się wynurzał ten lód, który jeszcze jest pod spodem.
Paweł Galek


