RESOVIA – WIERNA MAŁOGOSZCZ. Męki „Pasiaków” z ligowym outsiderem.
10. gol w sezonie Bartłomieja Buczka uchronił Resovię od kompromitacji, jaką bez wątpienia byłby remis z zamykającą ligową tabelę Wierną Małogoszcz. Nieskuteczność, której gospodarze byli wierni przez cały mecz, sprawiła jednak, że do ostatnich sekund nie mogli oni być pewni zwycięstwa. Co więcej, już w doliczonym czasie gry goście o mały włos, a doprowadziliby do wyrównania.
Wierna najwyraźniej nie leży ekipie z Wyspiańskiego. Wystarczy przypomnieć choćby jesienny mecz w Małogoszczy, w którym Resovia przegrywała 0-1, by ostatecznie zwyciężyć 2-1. Tym razem wprawdzie Marcin Pietryka nie skapitulował ani raz, ale postawa jego kolegów z linii ataku chwilami wołała o pomstę do nieba. Sam Sebastian Dziedzic co najmniej trzykrotnie mógł umieścić piłkę w bramce rywale. Drugie tyle mógł spokojnie dorzuć Bartłomiej Buczek. Ten ostatni nie pomylił się tylko raz, gdy w 22. min wykorzystał właśnie podanie Dziedzica i zdobył gola, dzięki któremu, jak się później okazało, Resovia zainkasowała komplet punktów. Zarówno wcześniej, jak i później, kibice gospodarzy raz za razem łapali się za głowy, widząc nieporadność w ataku swoich ulubieńców. O ile jeszcze z konstruowaniem akcji na grząskim boisku jakoś sobie radzili, o tyle sposób ich wykończenia, lepiej przemilczeć. Nerwy na wodzy bardzo długo trzymał trener miejscowych, Szymon Szydełko, który na pierwsze roszady w składzie zdecydował się dopiero w ostatnim kwadransie. – Może i zmiany były późno, ale do ich momentu organizacja gry wyglądała w porządku. Staram się nie wywierać presji na napastnikach, którzy muszą czuć spokój i wiedzieć, że mają kilka możliwości do popełnienia błędu. Jeśli każdą niewykorzystaną sytuacją będę karał zmianą, to on do każdej okazji będzie podchodził nerwowo – argumentował swoje decyzje Szymon Szydełko, trener gospodarzy.
Zmiany nie wniosły zbyt wiele, bowiem Resovia nadal raziła nieskutecznością, a gdy już miała „setki”, swój kunszt pokazywał Bartosz Gugulski. – Od początku meczu miałem co robić, więc kolejne udane interwencje tylko mnie nakręcały do jeszcze lepszej gry. Szkoda tego straconego gola, bo byliśmy blisko sprawienia sensacji – przekonywał golkiper Wiernej. Ta, mimo iż przez całe spotkanie ani raz nie zagroziła poważniej bramce Resovii, w końcówce miała piłkę meczową na wagę punktu. Po dośrodkowaniu i strzale głową Bartłomieja Krausa, Pietryka odprowadził tylko piłkę wzrokiem. Ta na szczęście rzeszowian przeleciała o centymetry od długiego słupka, a chwilę później mogli oni odetchnąć, bowiem arbiter gwizdnął po raz ostatni. – Zdarzają się takie mecze. Nie ukrywam, że cieszą nas 3 punkty, w jakim by to nie było stylu. W pełni kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku, stworzyliśmy bardzo wiele sytuacji i wypada tylko żałować, że nie uspokoiliśmy tego wcześniej. W końcówce kosztowało nas wszystko to sporo zdrowia, bowiem każdy się denerwował, żeby dowieźć ten wynik do końca – zakończył Szymon Szydełko, trener Resovii.
RESOVIA 1
WIERNA Małogoszcz 0
(1-0)
1-0 Buczek (22.)
RESOVIA: Pietryka – Domoń, Makowski, Żmuda, Barszczak, Wiejak (87 Chamera), Kaliniec, Kmiotek (90 Janur), Pelc (79 Staszczak), Dziedzic (73 Pałys-Rydzik), Buczek
WIERNA: Gugulski – Krzeszowski, Grunt, Mi. Kołodziejczyk, Zawadzki, Malinowski (58. Kraus), Mularczyk (70. Bała), Czarnecki, Ma. Kołodziejczyk, Paprocki, Rogula (46. Krzyż).
Sędziował Seweryn Kozub (Kraków). Żółte kartki: Żmuda, Pelc, Kaliniec – Krzeszowski, Kołodziejczyk, Mularczyk. Widzów 400.
Marcin Jeżowski
[print_gllr id=207937]



3 Responses to "Resovia wierna nieskuteczności (ZDJĘCIA)"