„Perszinga” dni ostatnie?

W tym bloku działy się cuda i bez zdecydowanej interwencji dziać się będą. Na szczęście dla sąsiadów komenda policji jest tuż obok. Fot. Jerzy Mielniczuk
W tym bloku działy się cuda i bez zdecydowanej interwencji dziać się będą. Na szczęście dla sąsiadów komenda policji jest tuż obok. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Libacje, bijatyki i policyjne interwencje są tu codziennością. Przechodnie szerokim łukiem okrążają blok, ale magistrat nie może udawać, że problemu nie ma.

Miasto dostało rządowe pieniądze na rewitalizację Os. Fabrycznego. Pochłonie ona miliony, ale za rok nie będzie ono już „zatorzem” z betonowymi ławkami, na których od lat siedzą ci sami ludzie. Rewitalizacja Fabrycznego może być wyrokiem na najsłynniejszy w mieście blok. Magistrat szykuje się do ostatecznej rozprawy z niesfornymi lokatorami „perszinga”.

Chodzi o blok przy ul. 1 Sierpnia, który kiedyś był hotelem robotniczym, a teraz jest kompleksem socjalnych mieszkań. Większość lokatorów sukcesywnie te mieszkania niszczy. A blok jest w samym centrum miasta, w sąsiedztwie placu, który ma być reprezentacyjnym.

Nerwowe oczekiwanie na ekspertyzę
Każda z dotychczasowych władz miasta łamała sobie zęby na „perszingu”, jak nazywany jest sławny blok. Lokatorzy umieszczeni w nim z łaski miasta, zupełnie nie przejmują się powierzonym mieniem. W ciągu ostatnich lat blok był kilka razy remontowany, co tylko na krótko poprawiało sytuację. Mieszkańcy osiedla wiedzą, że nie wolno chodzić chodnikiem pod blokiem, bo zawsze może coś na głowę spaść. Lokatorów najlepiej znają policjanci, albowiem burdy w bloku lub pod nim są codziennością. W historii bywały krwawe pojedynki, pożary, a nawet morderstwa. To ma szansę się zmienić.

– Ten budynek nie może funkcjonować w obecnej formule – mówi prezydent Lucjusz Nadbereżny. Dodał tylko, że magistrat zlecił ekspertyzę bloku pod kątem zmiany jego przeznaczenia. Oznacza to, że władza wraca do nienowego pomysłu odrestaurowania budynku i urządzenia w nim chociażby hotelu. Lokalizacja idealna, a przebudowa nie powinna być kosztowna. Pozostaje tylko problem lokatorów, bo gdzieś muszą być przeniesieni. Prezydent unika odpowiedzi, bo najpierw musi mieć ekspertyzę. W bloku są 42 lokale mieszkalne o najniższym standardzie. Tyle mieszkań socjalnych miasto musiałoby znaleźć w swoich zasobach, żeby problemu się pozbyć. To będzie trudna sztuka, ale nie niemożliwa.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.