To do nich należy przyszłość zapasów

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

ZAPASY. Mają po kilka, kilkanaście lat, są pełni zapału i entuzjazmu, a na zajęciach wprost rozpiera ich energia – tak właśnie prezentują się najmłodsi adepci sekcji zapaśniczej Stali Rzeszów. Trenujący pod czujnym okiem Macieja Frąca i Roberta Budyki, już niedługo mają szansę nawiązać to chlubnych tradycji tej dyscypliny sportu w stolicy Podkarpacia oraz stanowić o sile polskich, a być może także i światowych zapasów.

O tym, że praca z najmłodszymi sportowcami do łatwych nie należy, nikogo specjalnie nie trzeba przekonywać. – To jest wymagające zajęcie, bo też zapasy są wymagającą dyscypliną sportu, która jest ciężka, trudna, ale jednocześnie jej uprawianie daje dużą satysfakcję – przekonują rzeszowscy trenerzy, którzy oprócz tego, że doskonale znają się na swoim fachu, muszą także wykazywać się cechami dobrego psychologa. To właśnie one pozwalają im znaleźć wspólny język z dziećmi, które początkowo, głównie przez dobrą zabawę, a potem już bardziej zaawansowane technicznie treningi, na dobre zarażają się zapasami.

1

Z nowinkami na bieżąco
– Psychologii nie kończyłem ale wydaje mi się, że kontakt z dzieciakami mam dobry – śmieje się Maciej Frąc, który już całkiem na poważnie dodaje: – Jestem człowiekiem młodej daty, więc nie mam problemu np. z nowinkami technicznymi, którymi żyje na co dzień młode pokolenie i jestem z tym w miarę na bieżąco. Być może, właśnie dzięki temu mam z nimi lepszy kontakt – opisuje kulisy pracy z najmłodszymi adeptami zapasów. Ci trafiają na matę w różnoraki sposób, często za namową rodziców. Tak było m.in. w przypadku 14-letniego Jeremiego: – Tata, który wcześniej trenował sporty walki, przyprowadził mnie na pierwszy trening zapasów, gdy miałem 6 lat. Spodobało mi się i trenuję do dzisiaj. Najbardziej w zapasach podobają mi się efektowne chwyty, szczególnie te, wysoko punktowane. Moim największym marzeniem jest zostać mistrzem olimpijskim – zdradza srebrny i brązowy medalista mistrzostw Polski młodzików. O 6 lat młodszy Hubert trafił do zapasów z karate i judo, które trenował wcześniej. – Zapasy podobają mi się zdecydowanie bardziej, bo można w nich stosować różne chwyty i na każdym treningu dużo walczymy – wyjaśnia jeden z najmłodszych zapaśników Stali Rzeszów, który na swoim koncie ma już m.in. puchar, przywieziony z turnieju zapasów na Słowacji. Zajęcia na macie bardzo przypadły do gustu także jego starszemu koledze, 11-letniemu Michałowi. – Zapasy trenuję już od kilku lat. Najbardziej podoba mi się w nich wzajemna rywalizacja i walka z przeciwnikiem. Trenerzy czasami dają nam wycisk, ale ogólnie zajęcia są bardzo fajne i ciekawe

2

Wiek nie ma większego znaczenia
Jak podkreślają obaj trenerzy, na zapasy zawsze jest czas. – Nie ma żadnych ograniczeń i nie trzeba mieć specjalnych predyspozycji, by spróbować swoich sił w zapasach. Powiem więcej, zdarzały się przypadki, że z dzieci, które na pierwszy rzut oka nie miały predyspozycji, by zostać zapaśnikami, potem wyrastali wspaniali zawodnicy, medaliści mistrzostw Polski i innych wielkich imprez. Generalnie nie ma ściśle określonego, nazwijmy to najlepszego wieku, na rozpoczęcie treningów. Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji zawodników. Liczy się przede wszystkim praca na treningach i to, czy zapasy traktuje się na poważnie. Tylko bowiem w takim sposób można osiągnąć sukcesy – przekonuje Maciej Frąc, który w najmłodszej grupie ma pod swoją opieką około 30 zawodników.

3

– Głównym kryterium przynależności do danej grupy nie jest sam wiek, ale staż zawodnika czyli to, ile już trenuje. Dlatego też w młodszej grupie mamy spory rozrzut wiekowy: od 6 do 14 lat – dodaje trener Stali Rzeszów, który podkreśla, że treningi zapaśnicze są mocno urozmaicone i na pewno nie może być w ich przypadku mowy o monotonii. – Są nie tylko elementy techniczne, związane stricte z zapasami, ale też dużo elementów akrobatyki, różnego rodzaju gry, zabawy. To wszystko są tzw. ćwiczenia ogólnorozwojowe, któremu takiemu dziecku pomagają w rozwoju psychofizycznym. I właśnie głównie z tego względu namawiam wszystkich, by przyprowadzili swoje pociechy na treningi. Sam trening na pewno wyjdzie mu na zdrowie, a to, czy ktoś będzie mistrzem, czy nie, to dopiero czas pokaże – zauważa Frąc. Kto zatem i kiedy może trafić do sekcji zapaśniczej Stali Rzeszów? – Nie mamy rekrutacji w określonym czasie, co oznacza, że praktycznie w każdym momencie chętni mogą przyjść na trening i zobaczyć, jak to wszystko wygląda. Zajęcia są bezpłatne, a jest ich sporo, bowiem trenujemy codziennie po około półtorej do dwóch godzin.  Jedynym kryterium, jakie trzeba spełnić, by trafić do naszej sekcji są ważne badania od lekarza sportowego – wyjaśnia opiekun najmłodszych zapaśników.

4

Ponad 100 medali i wyzwanie w Tallinie
Zarówno ci najmłodsi, jak ich nieco starsi koledzy ze Stali Rzeszów ubiegły rok mogą uznać za bardzo udany. – Sekcja zapaśnicza Stali Rzeszów przywiozła z różnych imprez aż 111 medali. Młodsza sekcja wygrała m.in. Drużynowe Międzywojewódzkie Mistrzostwa Młodzików, a później dołożyła do tego Drużynowe Mistrzostwo Polski Młodzików. Do tego dochodzą medale w indywidualnych turniejach. Te liczby pokazują, że praca nie idzie na marne i że w tych młodych chłopcach drzemie olbrzymi potencjał – mówią z dumą o swoich wychowankach rzeszowscy trenerzy. Przed zawodnika Stali już niebawem spore wyzwanie, jakim będzie udział w największym zapaśniczym turnieju w Europie, który pod koniec marca odbędzie się w Tallinie. Wystartuje w nim 1700 zawodników. – Będą zapaśnicy niemal z całego świata, w tym z USA i byłych republik radzieckich. Tak więc będzie się z kim walczyć. Start na takiej imprezie wiąże się z dużymi kosztami, więc nie ukrywam, że liczymy na jakieś większe wsparcie ze strony miasta. Ono generalnie pomaga nam na co dzień, ale zawsze chciałoby się więcej, bowiem dotacja  z roku na rok jest coraz mniejsza – ubolewa Maciej Frąc, który zdradza także plany kolejnych startów rzeszowskich zapaśników. – Na przełomie kwietnia i maja zaczynają się już turnieje w Polsce m.in. w Teresinie, Krotoszynie. Potem czeka nas obóz wakacyjny i przygotowanie to Międzywojewódzkich Mistrzostw Młodzików. Nieco inaczej wyglądają starty najmłodszej grupy, które są planowane na bieżąco w zależności od tego gdzie i kto organizuje jakieś zawody – dodaje trener Stali.

5

Czekają na wyremontowaną halę
Sukcesy rzeszowskich zapaśników zasługują na tym większe uznanie, że warunki, w jakich przychodzi im trenować, odbiegają zdecydowanie od standardów XXI w. Wcześniej zajęcia odbywały się w starej hali obok Stadionu Miejskiego, która obecnie przechodzi remont i ma być oddana do użytku w czerwcu br. W tym czasie zapaśnicy Stali tułają się po innych salach i trenują na Politechnice Rzeszowskiej i w budynku byłej szkoły przy ul. Marszałkowskiej. – W starej hali było zdecydowanie więcej miejsca, bowiem mogliśmy rozłożyć dwie maty o wymiarach 10×10 m. Tu mamy też dwie maty, ale mniejsze, 5×5 m. Cóż, jakoś musimy sobie radzić i przetrwać do wakacji. Myślę, że wraz z powrotem na nową, odnowioną halę przybędzie nam też nowych zawodników – snuje plany na najbliższą przyszłość Maciej Frąc, który jednocześnie jest optymistą w kwestii powrotu lat świetności zapaśniczej Stali. – One już wracają. Po kilku latach posuchy mieliśmy pierwsze medale mistrzostw Polski seniorów. W tym roku zapaśnicy Stali walczą w lidze krajowej, Kamil Kościółek jest etatowym kadrowiczem, który walczy z najlepszymi i jest obecnie kandydatem do wyjazdu na Młodzieżowe Mistrzostwa Europy do 23 lat. Liczymy, że w niedalekiej przyszłości wystartuje on na olimpiadzie, bo to jest przecież impreza docelowa każdego sportowca, uprawiającego dyscyplinę olimpijską. Tych olimpijczyków i medalistów z Rzeszowa było w przeszłości wielu i po tym względem jesteśmy chyba jednym z najlepszych klubów w Polsce, więc czas najwyższy nawiązać to tych lat świetności. Pracę nad tym trzeba zacząć od podstaw, czyli od zajęć z najmłodszymi, co właśnie robimy. Wychowanie olimpijczyka nie trwa bowiem rok, czy dwa. Jest to praca na wiele lat, z czego doskonale zdajemy sobie sprawę i jesteśmy na nią przygotowani – kończą zgodnie rzeszowscy trenerzy.

Marcin Jeżowski

6

[print_gllr id=208197]

Leave a Reply

Your email address will not be published.