
RZESZÓW, PODKARPACIE. Od 300 tysięcy do 2 mln zł kosztuje ekologiczna maszyna do walki z zanieczyszczonymi ulicami, chroniąca zdrowie mieszkańców. Na Podkarpaciu jeszcze nieobecna.
W trosce o zdrowie mieszkańców, niektóre miasta w Polsce wprowadziły ekologiczny system walki z zanieczyszczonymi ulicami. Zalegający na drodze pył zawiera wiele niebezpiecznych dla naszego organizmu substancji, dlatego w celu zminimalizowania zagrożenia co roku wiosną na jezdnie wyruszają specjalne polewaczki i zamiatarki. – Przejazd takich maszyn doprowadza do ograniczenia zanieczyszczeń i dokładnego oczyszczania ulic – mówi Piotr Odorczuk, rzecznik prasowy MPO Kraków. Czy władze Rzeszowa oraz pozostałych miast Podkarpacia pójdą tą drogą?
Ekologiczne zamiatarki zaopatrzone są w specjalne filtry, spryskiwacze oraz dodatkowy zamknięty obieg wody, co w efekcie powoduje, że sprawnie usuwają z ulic zanieczyszczenia PM10. Z przeprowadzonych badań wynika, że owymi zanieczyszczeniami są przede wszystkim płyny silnikowe, pył z klocków samochodowych, metale ciężkie, benzyna, żwir, drobinki piachu itp. W związku z wdychaniem tych substancji narażamy nasze organizmy na wiele dolegliwości. Poza tym ich nadmierne osiadanie na powierzchni ulic sprzyja powstawaniu m.in. smogu, który od lat jest dużym problemem na Podkarpaciu.
Drogie, ale skuteczne
Jak wygląda oczyszczanie ulic w praktyce? Zalegający na ulicach pył PM10 zostaje dokładnie spłukiwany przez polewaczkę, a później następuje proces zamiatania i usuwania zanieczyszczeń. Dzięki temu ulice są praktycznie na nowo czyste. Poprzez regularne zmywanie jezdni, minimalizuje się stężenie pyłu w powietrzu, które wdychamy. Ponadto działania te zmniejszają stopień zatłuszczenia się dróg asfaltowych, które w kontakcie z deszczem mogą być niezwykle śliskie, a co za tym idzie niebezpieczne dla kierowców.
– Dużą zaletą zamiatarek jest ich uniwersalność – mówi Piotr Odorczuk. – Usuwają wszelkiego rodzaju pyły z ulic, a w zimie mogą być wykorzystywane do odśnieżania chodników, posypywania solą dróg oraz usuwania zawiesin z ulic – dodaje.
Koszty zakupu oraz wyposażenia ekologicznych zamiatarek i polewaczek nie należą do najmniejszych. Niestety, producenci nie oferują gotowych, całościowych sprzętów. Jak tłumaczył rzecznik MPO Kraków, jedno ekologiczne urządzenie może kosztować 300 tys. zł, natomiast inne – nawet dwa razy tyle. Cena w tym przypadku uzależniona jest od producenta. Najdroższą maszyną, jaką dysponuje Kraków, jest sprzęt o wartości ok. 2 mln zł.
Rzeszów? Może kiedyś…
Takiej technologii w naszym regionie nie ma. – Miasto nie dysponuje tego typu maszynami – usłyszeliśmy w MPGK w Rzeszowie. Ulice oczyszczane są więc standardowymi zamiatarkami, które jednak nie niwelują zagrożenia związanego z zalegającym na ulicach pyłem PM10. Z pytaniem o możliwość wprowadzenia innowacyjnych metod oczyszczania ulic udaliśmy się do władz stolicy Podkarpacia. – Różne są propozycje działań, jednak sprawą oczyszczania ulic w mieście i wydawania pieniędzy na odpowiedni sprzęt zajmuje się MPGK – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. – Obecnie sprzątamy ulice na mokro i staramy się, aby zapylenie powietrza było jak najmniejsze. Jeśli chodzi o inwestycje w ekologiczny sprzęt, to na ten moment skupiamy się na innych celach, ale może kiedyś przyjdzie czas i na takie rozwiązanie – nie wyklucza.
W innych dużych miastach Podkarpacia: Tarnobrzegu, Mielcu, Krośnie i Przemyślu ekologiczna technologia nie funkcjonuje. Bywało i tak, że urzędnicy, słysząc pytanie, nie potrafili się odnieść do niniejszego zagadnienia.
Cóż, inwestycja w ekologiczne zamiatarki nie musiałaby być ogromnym wydatkiem dla miast, za to korzyści mogłyby być ogromne. Może zatem warto pochylić się nad tym pomysłem, bo przecież nie ma nic ważniejszego, niż ludzkie zdrowie?
Kamil Lech



5 Responses to "Weźmy przykład z Krakowa. Zainwestujmy w nowoczesne polewaczki!"