Po 30 latach założył pierwszą protezę

- Jestem przekonany, że po odpowiednim treningu będę na niej mógł chodzić nawet bez kul. Może na spacerze po raz pierwszy wezmę żonę pod rękę? Dotychczas było to niemożliwe. A przede wszystkim odciążę trochę kręgosłup i zdrową nogę, która 30 lat musiała dźwigać mój ciężar sama. Wszystko dzięki zespołowi techników z Rzeszowskich Zakładów Ortopedycznych - mówi Antoni Trela. Fot. Archiwum zakładu
– Jestem przekonany, że po odpowiednim treningu będę na niej mógł chodzić nawet bez kul. Może na spacerze po raz pierwszy wezmę żonę pod rękę? Dotychczas było to niemożliwe. A przede wszystkim odciążę trochę kręgosłup i zdrową nogę, która 30 lat musiała dźwigać mój ciężar sama. Wszystko dzięki zespołowi techników z Rzeszowskich Zakładów Ortopedycznych – mówi Antoni Trela. Fot. Archiwum zakładu

RZESZÓW. Po amputacji nogi w wieku 15 lat, następne 30 pan Antoni chodził o kulach.

– Chodziłem jeszcze do szkoły podstawowej, gdy z powodu choroby amputowano mi całą nogę przez tzw. wyłuszczenie w stawie biodrowym. Proteza, którą mi zrobili w Krakowie, była tak ciężka i niewygodna, że nie dała się nosić, a rodziców nie stać było na wysłanie mnie za granicę. Zostałem o kulach i tylko marzyłem, że kiedyś uzbieram pieniądze na dobrą protezę… Przez 30 lat była ona jednak na drugim miejscu wśród moich priorytetów – mówi Antoni Trela z Oksy (woj. świętokrzyskie).

Co było ważniejsze od zdrowia i poprawy warunków funkcjonowania w życiu? – Przede wszystkim finanse. Najpierw na kupno dobrej protezy nie stać było jego rodziców. Jako że kaleką został w wieku 15 lat, mimo otrzymania I grupy inwalidzkiej, nie dostał renty chorobowej, tylko niewielki zasiłek z opieki społecznej. – Życie od początku dawało mi w kość, a ja nie chciałem być niczyim ciężarem, nawet dla rodziców. Po ukończeniu szkoły zawodowej zacząłem pracować w urzędzie gminy Oksa jako kierowca, najpierw poloneza, teraz busa. Już trzecie auto tam zdzieram – mówi pan Antoni (miał szczęście w nieszczęściu, bo na wyposażenie stanowiska dla niego, czyli zakup przystosowanego doń samochodu, gminie udało się zdobyć pieniądze z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych).

Ledwie zaczął zarabiać, proteza znowu przegrała wyścig o pierwsze miejsce. – Spotkałem wspaniałą dziewczynę, a potem przyszły dzieci i dom trzeba było wyremontować – wspomina Antoni Trela.

I szczęście uśmiechnęło się po raz drugi
W sąsiedniej miejscowości mieszka koleżanka Marzena Warzyńska, która po 8 latach od swojej amputacji wykonała protezę i zmobilizowała mnie do pójścia w jej ślady. Od jakiegoś czasu powtarzała niezmiennie: w Rzeszowaie zrobią ci dobrą protezę – mówi mężczyzna.

Tym razem miał dużo szczęścia. Córka zapytała fundację Siepomaga, czy nie wsparłaby finansowo taty, który całe życie nie prosił żadnych instytucji o pomoc. I fundacja się zgodziła. – Dzięki temu wykonaliśmy najnowocześniejszą protezę z wygodnym koszem biodrowym wraz z hydraulicznymi stawami biodrowym i kolanowym oraz stopą z włókna węglowego. Do produkcji zostały użyte elementy dwóch najbardziej renomowanych firm w Europie, tj. Ottobock i Ossur. Cena takiej protezy to 86 tys. 500 zł – mówi Mariusz Grela, szef Rzeszowskich Zakładów Ortopedycznych w Rzeszowie.

Protezę wykonał zespół techników w składzie Tomasz Kot, Mateusz Irzyk – swoim doświadczeniem służył również Marek Mach technik z 40-letnim stażem w tym zawodzie.

am

Leave a Reply

Your email address will not be published.