
KOLBUSZOWA. Te trakt istnieje tylko teoretycznie. To droga, ale przez mękę.
Widzieliśmy już wiele dróg, które przypominają krajobraz księżycowy, ale to co „prezentuje” trakt w Wojkowie, przysiółku Kolbuszowej Górnej, przerosło wszelkie nasze wyobrażenie. W wielu miejscach można odnieść wrażenie, że asfalt stopniał razem ze śniegiem. Samochody o niższym zawieszeniu nie mają szans na normalną jazdę. Takie są oleiny. A gdy trochę popada, robi się bagno. Jednym słowem – koszmar.
O męczarniach na drodze w Wojkowie powiadomiła nas mieszkanka tego przysiółka, pani Sylwia: – Gdy tylko jest jakiś wypadek na drodze krajowej nr 9 w kierunku Rzeszowa, to ruch jest puszczany tą właśnie drogą – zaznacza kobieta. – Mieszkańcy mają dość poprawek ulicznych zasypywanych gotowym asfaltem z worka. Niech zrobią tę drogę raz, a konkretnie. Płacimy podatki, też chcemy coś w zamian. Tu można koła pourywać razem z zawieszeniem.
„Współpraca” gminy z powiatem
Zarządca drogi, czyli powiat tłumaczy się ograniczonymi finansami. Starosta Józef Kardyś poskarżył się przy tym na łamach prasy lokalnej na kolbuszowską gminę, która (jak mówił) nie chce się dokładać do remontów dróg powiatowych na swoich terenie.
Stwierdzenie to wywołało burzę na ostatniej sesji Rady Miejskiej. – To jest szantaż i stawianie nas pod ścianą! – grzmiał Jan Fryc, radny z Kolbuszowej Górnej: – Białe jest białe, a nie czarne! – złościł się. – Za drogę powiatową odpowiedzialny jest powiat – złościł się.
– Wypowiedź pana starosty zostawię bez komentarza – mówił burmistrz Jan Zuba. – To nie tak ma wyglądać współpraca między samorządami… Opublikujemy dane o naszej pomocy na rzecz powiatu od początku jego istnienia. Uzbierało się kilkanaście milionów.
Grzegorz Romaniuk, wiceprzewodniczący Rady Powiatu, przepraszał władze miejskie za słowa starosty: – Mam inne zdanie w tym temacie. Jestem wdzięczny za każdą pomoc na rzecz powiatu – oświadczył. – Chciałbym też przeprosić wszystkich za stan drogi między Kolbuszową Górną a Kłapówką. Zwrócę się w tej sprawie do Zarządu Powiatu o interwencję.
Paweł Galek


