Chwile grozy na lotnisku w Jasionce

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

RZESZÓW, JASIONKA. Około osiemdziesięciu pasażerów lecących rejsowym samolotem typu bombardier linii Lufthasa z Lwowa do Monachium przeżyło chwile grozy na podrzeszowskim lotnisku.

Zaraz po starcie z lotniska we Lwowie pilot miał problemy ze schowaniem podwozia. – Ponieważ najbliższym lotniskiem na trasie rejsowego samolotu była Jasionka, pilot samolotu zgłosił nam około godz. 13. potrzebę nieplanowanego lądowania – mówi Michał Tabisz, prezes portu lotniczego Rzeszów-Jasionka.

Samolot z otwartym podwoziem spala znacznie więcej paliwa i z pewnością nie doleciałby do miejsca swojego przeznaczenia. Żeby jednak nie zrzucać paliwa nad Lwowem, pilot postanowił lecieć dalej, by spalić je na trasie do Rzeszowa. Istniało zagrożenie, że podwozie samolotu jest uszkodzone i po zetknięciu się z płytą lotniska dojdzie do katastrofy. Dlatego do akcji zostały włączone dodatkowe wozy straży pożarnej i karetki ratunkowe. Kapitan samolotu kontrolnie przeleciał nad lotniskiem w Jasionce, by sprawdzić możliwości lądowania, a następnie zrobił krąg, po czym podszedł do lądowania.

– W takiej sytuacji jesteśmy zobligowani do uruchomienia procedur alarmowych. Na szczęście samolot wylądował bez żadnych problemów, a my mieliśmy okazję przetestować skuteczność naszych służb ratowniczo-gaśniczych i procedur bezpieczeństwa, które spisały się wzorowo – mówi Michał Tabisz.

mz

One Response to "Chwile grozy na lotnisku w Jasionce"

Leave a Reply

Your email address will not be published.