
MEDYKA. Co się stało gimnazjalistom z Medyki…
Większość z hospitalizowanych we wtorek gimnazjalistek w Medyki zostanie wkrótce wypisana do domu. W sumie z budynku szkoły zostało ewakuowanych 200 osób, 21 uczennic w wieku od 13 do 16 lat trafiło do przemyskiego Wojewódzkiego Szpitala. Wszystko wskazuje na to, że dzieciom nic nie jest, a ich omdlenia i inne niepokojące objawy miały podłoże… psychologiczne. Zdaniem specjalisty, tak bywa i nie jest to nic groźnego.
Przypomnijmy: We wtorek (28 marca) w medyckiej szkole odbywało się spotkanie gimnazjalistów z policjantką z przemyskiej KMP w ramach cyklicznie organizowanych przez policję dni profilaktyki pod hasłem „Uzależnienia kradną marzenia”. Aula, gdzie trwało spotkanie, nie była zatłoczona, zgromadzeni uczniowie wypełniali około 1/3 jej przestrzeni.
Około godz. 11 jedna z uczennic zemdlała, chwilę potem jej koleżanka zgłosiła, że źle się czuje i została wyprowadzona na zewnątrz. Dalej już prelekcja przebiegała bez przeszkód, a po niej uczniowie wrócili do klas. Jednak po około dwóch godzinach przemyska policja została powiadomiona, że 12 uczennic z medyckiej szkoły odczuwa zawroty głowy, mdłości i mdleje. Na miejsce poza policjantami ruszyły też pogotowie ratunkowe i straż pożarna, w tym jej jednostka chemiczna z Nowej Sarzyny. Z budynku szkoły zostało ewakuowanych 200 osób, 21 uczennic w wieku od 13 do 16 lat trafiło do przemyskiego Wojewódzkiego Szpitala. Zawiadomione zostały sanepid i kuratorium oświaty.
Poczuły się źle, gdy zobaczyły omdlenie koleżanki
– U wszystkich dzieci zostało przeprowadzone badanie echa serca – informował w środę Marek Ptaszyński, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu – Zostały też zlecone liczne konsultacje neurologiczne – dodał.
Z przebywającymi w szpitalu uczennicami już rozmawiali policjanci z przemyskiej KMP. – Dzieci wspominały o tym, że zrobiło się ciepło i podczas prelekcji w auli szkoły było duszno – powiedziała sierż. sztab. Marta Fac, oficer prasowa KMP w Przemyślu. – Dziewczęta przyznały jednak, że poczuły się źle po tym, jak zobaczyły omdlenie swej koleżanki – uzupełniła.
Tego rodzaju reakcje się zdarzają. – Trudno ocenić ten konkretny przypadek, ale ogólnie wcale nierzadko zdarza się, że ludzie ulegają autosugestii widząc określoną sytuację lub o niej nawet tylko słysząc – tłumaczy ks. dr Wojciech Pac, socjolog i wykładowca akademicki. – Klasycznym przykładem jest odczuwanie dolegliwości typowych dla danej choroby, na którą się wcale nie cierpi, a o której się słyszało lub czytało. Bywa, że taki rodzaj autosugestii rozciąga się na więcej osób, a mowa tu o osobach w określonym wieku i dziewczętach, które w tym właśnie wieku są szczególnie wrażliwe i na sugestie podatne – wyjaśnia.
Niemniej jednak policja prowadzi postępowanie sprawdzające, czy ktoś jednak nie naraził uczniów na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu.
Monika Kamińska



4 Responses to "Dzieci mdlały, bo uległy autosugestii?"