
PODKARPACIE. Projekt ustawy budzi kontrowersje m.in. z tego powodu, iż zakłada wprowadzenie jednolitej ceny na podręczniki szkolne. Ucierpieć mogą również biblioteki kupujące nowości oraz sami czytelnicy.
Szykuje się rewolucja na rynku książek. Czy najbardziej bolesny cios otrzymają od ustawodawcy czytelnicy? Wydawać by się mogło, że książka jest dla czytelnika, dla klienta, który chce ją nabyć jak najtaniej i przeczytać. Inne zdanie w tym temacie ma jednak Polska Izba Książki, której zdaniem sprzedaż książek za zbyt niskie ceny jest niedopuszczalna.
Projekt przyjęty do konsultacji przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego dotyczy przede wszystkim wprowadzenia na okres 12 miesięcy jednolitej ceny wszystkich książek. W zamyśle działania te mają zapewnić równe szanse na rynku zarówno małym księgarniom, jak i tzw. sieciówkom. Jednak czy aby na pewno?
Co zakłada ustawa? Najważniejszy punkt to wprowadzenie jednolitej ceny książki, która będzie obowiązywała przez cały rok, od momentu udostępnienia jej do obrotu. Cena ta będzie wiążąca dla małych księgarni, dużych sieciówek, a także sklepów wielobranżowych czy kiosków. Co istotne, ustawa ma objąć również sklepy internetowe. Jednolita cena dotyczyć będzie wszystkich wydań papierowych – łącznie z podręcznikami szkolnymi – oraz dodatków sprzedawanych wraz z książką (zdjęcia, płyty itp.).
Projekt zakłada także pewne odstępstwa i rabaty. Po 6 miesiącach od premiery książki wydawca otrzyma możliwość wycofania nakładu z rynku i ustalenia nowej jednolitej ceny danego tytułu. Ustawodawca zezwala również sprzedawcy na udzielenie klientowi indywidualnej zniżki w wysokości maksymalnie 5 procent ceny okładkowej. Upust w mniejszej lub większej kwocie otrzymają również placówki oświatowe, instytucje kultury czy instytuty badawcze.
Więcej minusów niż plusów?
W obronie ustawy pojawiają się głosy mówiące o realnej trosce o małe księgarnie. PIK chce wyrównać szanse na rynku czytelniczym, a przy tym ograniczyć hegemonię dużych sieciówek na rzecz rozwoju drobnych, lokalnych placówek. Twórcy projektu powołują się na sprawne funkcjonowanie podobnego systemu w innych krajach Europy, takich jak Niemcy czy Francja. Zmiany miałyby również ograniczyć zarobki dystrybutorów, otrzymujących obecnie większe honoraria niż autorzy czy wydawcy.
Głosów przeciw projektowi jest zdecydowanie więcej. Czytelnicy podnoszą przede wszystkim argument, że znacząco wzrosną i tak już wysokie ceny książek, a wszystkie zmiany odczują właśnie klienci. Ich zdaniem, niemożliwe jest też duże obniżenie cen, gdyż same koszty poszczególnych etapów produkcji i dystrybucji książek się nie zmienią.
– Ceny książek nie powinny wzrastać, zwłaszcza jeśli mówimy o nich w kontekście lektur dla dzieci – bulwersuje się w jednej z rzeszowskich księgarni pan Jacek, czytelnik. W opinii przeciwników projektu nieunikniony będzie również spadek czytelnictwa ze względu na wysokie ceny nowości. – Ograniczenie czytelnictwa odbije się na liczbie kupowanych książek – zauważa z kolei pani Anna, która o sprawie dowiedziała się od dziennikarza Super Nowości.
Na zmianach ucierpią także biblioteki, którym nie będzie przysługiwała niższa cena przy zakupie nowości. Szacuje się, że ich wydatki mogą wzrosnąć nawet o 20-30 procent, co spowoduje, że nie znajdziemy w nich zbyt wielu tytułów po premierze. – Nie kupuję zbyt wielu książek, częściej korzystam z bibliotek, w których do tej pory było sporo nowości – tłumaczy zaskoczona pani Monika z Rzeszowa.
Księgarnie niezadowolone
O opinię na temat kontrowersyjnego projektu ustawy poprosiliśmy pracowników rzeszowskich oddziałów księgarni. Zapytaliśmy m.in. o sens jednolitych cen dla nowych książek. – Takie działania nie pomogą, a raczej pogorszą sytuację – mówi Natalia Bura z wydawnictwa „Świat Książek”. – Klienci kupują książki głównie w promocyjnych cenach – dodaje. Trudno nie pochylić się nad tą kwestią, mając na uwadze niezwykle niski poziom czytelnictwa na Podkarpaciu. Mieszkańcy naszego regionu czytają mało, a jeszcze rzadziej decydują się na zakup interesujących ich lektur. – Nie można wszystkich książek wrzucać do jednego worka – tłumaczy z kolei Marcelina Wieczorek z rzeszowskiej księgarni Matras. – Uważam, że ceny książek powinny być zróżnicowane – dodaje.
Chcieliśmy również poznać stanowisko sieci Empik, jednak rzecznik placówki, Monika Marianowicz, nie chciała się wypowiadać w sprawie projektu ustawy. – Czekamy w tym momencie na zakończenie procesu legislacyjnego – skwitowała krótko. W kontekście ewentualnych zmian, nadal pozostaje więcej pytań niż odpowiedzi. Podkarpaccy czytelnicy chcą wiedzieć, czemu książkowa rewolucja ma służyć? Czy ustawa ma uderzyć w zagraniczne sieci? Dlaczego jednolita cena ma dotyczyć podręczników szkolnych? Ile będą kosztowały nowe książki? I czy projekt powstał pod naciskiem wydawców chcących pozbyć się konkurencji w postaci księgarni internetowych i ich atrakcyjnych dla klienta cen? Wydaje się, że na wszystkie odpowiedzi będziemy musieli jeszcze chwilę poczekać.
Kamil Lech, Marzena Surowiec



One Response to "Koniec taniej książki?"