
KORCZOWA. „Dziękuję Bogu, że jestem ukraińskim nacjonalistą” – napisał sprawca całego zamieszania.
Kilkanaście dni temu przewodniczący rady miasta Czarnków na Ukrainie (obwód tarnopolski), Wołodymyr Szmatko, wjeżdżał do Polski przez przejście graniczne Krakowiec – Korczowa. Na szybie jego samochodu był czarno-czerwony banderowski proporczyk. Odprawiający samorządowca polscy strażnicy graniczni, według ukraińskich mediów, mieli zmusić go do usunięcia tego symbolu. Staż Graniczna potwierdza, że incydent miał miejsce, jednakowoż funkcjonariusze nie zmuszali, a sugerowali.
Lokalne media tarnopolskie, opisując sprawę, powoływały się na wpis Wołodymyra Szmatko na Facebooku, cytując go. Samorządowiec miał napisać: „Zrobiło mi się bardzo nieprzyjemnie!!!!! Dopiero co, przy przekraczaniu ukraińsko-polskiej granicy w Krakowcu pracownik polskiej Straży Granicznej agresywnie „poprosił” o zdjęcie z okna auta „banderowskiej flagi”!!!! Dziesięć razy zapytałem dlaczego???? Odpowiedź: „Ukraińscy nacjonaliści – to źle!!! Wniosek: Dziękuję Panu Bogu, że jestem UKRAIŃSKIM NACJONALISTĄ!!! Ale flagę przyczepiłem znowu, i nigdy i nigdzie jej nie zdejmę. (…) Bardzo ciężko na duszy……… Ale Stepan Bandera Bohater Ukrainy i flaga UPA to nasza cząstka duszy i serca!!” (pisownia oryginalna). Miał, bo wpis nie jest już dostępny na jego facebookowym profilu.
Sugerowali, nie zmuszali
Rzecznik prasowa Bieszczadzkiego Oddziału SG, mjr Elżbieta Pikor, potwierdza, że takie zdarzenie miało miejsce, ale wyglądało inaczej niż opisali to ukraiński samorządowiec i tamtejsze media. – Funkcjonariusze sugerowali podróżnemu usunięcie proporczyka motywując to tym, że jest to symbol budzący w Polsce określone skojarzenia i podróżny może spotkać się z negatywnym odbiorem społecznym – wyjaśnia mjr Pikor dodając, że nie wpłynęła żadna skarga ukraińskiego samorządowca na funkcjonariuszy BiOSG.
Incydent ten jest oczywiście komentowany szeroko w Internecie i nie tylko. Mowa jest przede wszystkim o konieczności uporządkowania spraw dotyczących gloryfikowania i eksponowania symboliki OUN/UPA i Stepana Bandery w Polsce od strony prawnej. Bo oficjalnie teraz nie jest to zakazane. – Powinno się zakazać, tak jak zakazane jest eksponowanie swastyki czy gloryfikowanie Adolfa Hitlera – uważa przemyślanin w średnim wieku. – To naprawdę oburzające, żebyśmy w Polsce musieli znosić symbole ludobójców – stwierdza. – Ukraińscy nacjonaliści specjalnie prowokują takie sytuacje – zauważa mężczyzna. – Doskonale wiedzą, jaki jest stosunek Polaków do banderyzmu i dlaczego, a pozwalają sobie na „ozdabianie” samochodów takimi symbolami oraz publiczne odśpiewywanie „Czerwonej kaliny”. To jest skandaliczne i musi się skończyć – zaznacza.
Monika Kamińska



4 Responses to "Samorządowiec z Ukrainy wjeżdżał do Polski, eksponując… banderowską flagę"