
Już 6 kwietnia Parlament Europejski może znieść obowiązek posiadania wiz dla Ukraińców wybierających się do UE.
W ub. roku w naszym kraju pracowało legalnie 1,2 mln Ukraińców. Liczba emigrantów z Ukrainy pracujących na czarno przewyższa tych legalnie zatrudnionych, a ukraińska emigracja rośnie bardzo szybko. Już 6 kwietnia Parlament Europejski może znieść obowiązek posiadania wiz dla Ukraińców wybierających się do UE. Czy spowoduje to problemy na wschodniej granicy? Czy Ukraińcy zaczną nam zabierać pracę?
Wschodnia granica Polski jest równocześnie zewnętrzną granicą wschodnią strefy Schengen. Czy zniesienie obowiązku posiadania wiz do UE może doprowadzić początkowo do utrudnień na przejściach granicznych? – Aktualnie obywatele Ukrainy mogą przekraczać granicę z Polską na podstawie wiz krótkoterminowych, dokumentów pobytowych oraz wiz długoterminowych. W przypadku, kiedy dojdzie do zniesienia obowiązku wizowego, obywatele Ukrainy będą musieli m.in. posiadać paszport biometryczny, uzasadnić cel i warunki planowanego pobytu oraz posiadać wystarczające środki utrzymania, zarówno na czas trwania planowanego pobytu, jak i na powrót do ich państwa pochodzenia lub na tranzyt do państwa trzeciego – mówi mjr SG Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej w Przemyślu. Według niej, po zniesieniu obowiązku wizowego, zakres czynności kontrolnych podejmowanych przez funkcjonariusza straży granicznej w stosunku do osoby przekraczającej granice państwową ulegnie zmniejszeniu. – Przecież nie będzie już konieczności weryfikacji, czy dana osoba posiada ważną wizę – dodaje.
Problemy na granicy
Jak pisze portal bankier.pl, podczas spotkania traktującego o polsko-ukraińskich stosunkach w mijającym roku (2016) z dziennikarzami, Andrij Deszczyca, ambasador Ukrainy w Polsce powiedział: „Na granicach są duże kolejki, często na przejście czeka się godzinami. Odbieramy też sygnały o złym traktowaniu Ukraińców przez polską Straż Graniczną. Sam niestety, osobiście tego doświadczyłem. To jest rzecz, którą należy poprawić. W tym roku liczba osób przekraczających polsko-ukraińską granicę wzrosła o 30 proc. Liczba autobusów przekraczających granicę zwiększyła się o 40 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. Mamy tylko osiem przejść granicznych, powinno powstać ich więcej.” Jak dodał, liczba osób na granicach może zwiększyć się po zniesieniu wiz.
Wydział prasowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformował, że na granicy polsko-ukraińskiej będą budowane nowe drogowe przejścia graniczne Malhowice-Niżankowice oraz rozdzielenie ruchu osobowego od towarowego w drogowym przejściu granicznym Korczowa-Krakowiec na Podkarpaciu.
Pracownik ukraiński dobrze wykształcony
Czy pracownicy z Ukrainy będą wciąż zainteresowani pracą w Polsce? A może po zniesieniu wiz wyjadą na zachód Unii Europejskiej? – Te obawy są przesadzone. Nielegalni pracownicy ukraińscy mogą pracować na Zachodzie już teraz. Sądzę, że zatrudnieni w Polsce Ukraińcy, którzy pracują tu legalnie, doceniają, że są chronieni przez prawo, i oni nie będą szukali pracy na Zachodzie nawet po likwidacji wiz – cytuje Serhija Sydorenko, redaktora naczelnego gazety internetowej „Europejska Prawda”, portal onet.pl. Z badań zrealizowanych dla Narodowego Banku Polskiego wynika, że profil przybyszów zza naszej wschodniej granicy zmienia się. Do niedawna dominowały wśród imigrantów kobiety. Teraz przeważają mężczyźni, bo jest zapotrzebowanie na pracowników w budownictwie, przemyśle i transporcie. Są dobrze wykształceni – 37,7 proc. z nich ma wyższe wykształcenie a 53,3 proc. średnie. Dominują osoby młode, bezdzietne – ponad połowa. 42,2 proc. pozostaje w związku małżeńskim. Ponad 70. proc. pracuje fizycznie, a przeciętna płaca to 2,1 tyś zł.
Czy pracownicy z Ukrainy będą zagrożeniem dla Polaków? Tydzień temu pisaliśmy, w artykule pt. „Czy strajkujący byli szantażowani Ukraińcami” pióra redaktora, Pawła Galka, o fabryce należącej do niemieckiego koncernu, o której usłyszała cała Polska. Miały tam paść słowa do protestujących pracowników Kirchhoffa, w których kierownictwo firmy miało oświadczyć, że jeśli protestujący nie chcą na takich warunkach pracować, to chętnie na ich miejsce przyjadą Ukraińcy. Kirchhoff zdementował te informacje. Jednak sam fakt pojawienia się takiej wiadomości w mediach wskazuje na lęki i obawy polskich pracowników. Czy rzeczywiście Ukraińcy będą zabierać pracę Polakom, pracując za mniejsze pieniądze?
Jak to było na Wyspach
Podobna sytuacja miała miejsce na Wyspach Brytyjskich, gdzie niewykwalifikowana siła robocza Anglików oskarżała imigrantów m.in. z Polski, że psują rynek pracy odbierając im miejsca i zaniżając stawki. Ten pogląd przyczynił się w dużej mierze do Brexitu. W referendum w czerwcu 2016 roku to właśnie te masy, które na głosowania nie chodzą, postanowiły tym razem pójść i zagłosować za opuszczeniem przez Wielką Brytanię struktur Unii Europejskiej. Od tego czasu coraz częściej słychać w Polsce o Polexit, czyli referendum w sprawie wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Prawda jednak jest taka, że Anglik nie pójdzie do pracy za pieniądze, za jakie pracuje Polak na Wyspach, a z kolei Polak nie pójdzie do pracy w kraju za pieniądze, za jakie będzie pracował Ukrainiec. Pracodawcy skarżą się, że Polacy nie chcą pracować, nie wspominają jednak o kwotach, za jakie tego nie chcą robić. – To są pensje rzędu 2 tys. zł. Dla Ukraińca w przeliczeniu na hrywny to spora kwota, jednak Polacy już za te pieniądze nie pójdą do pracy – mówi Adam Panek, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Rzeszowie.
Urzędy pracy
Oświadczenia o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi spoza Unii zalały urzędy pracy. Ta uproszczona procedura dotyczy obywateli Ukrainy, Białorusi, Armenii, Gruzji, Rosji, Mołdawii. – Do dziś zarejestrowaliśmy 950 takich zgłoszeń, a czeka jeszcze ponad 100. Pierwszy kwartał mamy już zamknięty. Jest różnica w porównaniu z ubiegłymi latami. Nigdy wcześniej nie było takiego napływu oświadczeń – mówi Adam Panek, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Rzeszowie. – Rocznie dostajemy około 3 tysięcy takich zgłoszeń, a potem przyjeżdża 200-300 osób. Co się dzieje z pozostałymi zezwoleniami? Dochodzą nas głosy, że są one sprzedawane, a to, że je wydajemy nie oznacza, że pracownicy ze Wschodu przyjadą i będą tutaj pracować. Coraz częściej jadą na Zachód – mówi dyrektor Panek dodając, że nie ma systemu kontrolnego, który by to weryfikował.
Nie chcą pracować za grosze
Sytuacja na polskim rynku pracy rozwija się bardzo dynamicznie. Niemal sensacyjnych informacji udzielił redakcji Paweł Laufer, wiceprezes H&L Sp. z o.o., spółki, w skład której wchodzi agencja pracy zatrudniająca pracowników ze wschodu: – Popyt na pracowników ze Wschodu na krajowym rynku szybko rośnie, do tego stopnia, że pracownicy z Ukrainy stają się kapryśni i wymagający. Oczekują już takich samych stawek jak Polacy. Firmy nie szukają już taniego pracownika ze Wschodu. Szukają jakiegokolwiek pracownika, bo najzwyczajniej w świecie zaczyna w Polsce brakować rąk do pracy – mówi Super Nowościom Paweł Laufer.
***
Z Polski wyjechały na Zachód w ostatniej dekadzie ponad 3 mln ludzi w poszukiwaniu pracy. Spowodowało to brak siły roboczej w kraju. Dlatego rząd, zdając sobie sprawę z poważnych braków, będzie musiał podjąć odważniejsze kroki niż dotychczas, by uzupełnić te braki. Młodzi ludzie w Polsce nie chcą pracować już za 2 tys. miesięcznie i wolą wyjechać za granicę w poszukiwaniu godnego życia. Jeśli nie zmieni się polityka fiskalna, jeśli rząd nie obniży podatków i nie skończy z polityką rozdawnictwa migracja Polaków z pewnością nie skończy się.
Marcin Żminkowski



15 Responses to "Zaleje nas fala pracowników zza wschodniej granicy?"