
STAL RZESZÓW – SOŁA OŚWIĘCIM. Przy Hetmańskiej rozczarowań ciąg dalszy.
4 punkty w 5 wiosennych meczach – to nie dorobek ligowego marudera, tylko drużyny, która ma bić się o awans. Stal zawiodła po raz kolejny, tylko remisując u siebie z Sołą, jednak nadal, o dziwo, ma szanse na końcowy sukces.
Trener Bohdan Bławacki po przegranych derbach z Resovią musiał przed sobotnim meczem mocno się natrudzić, by sklecić defensywę. Z różnych powodów nie mogli bowiem zagrać Jakub Zięba, Kacper Drelich i Damian Skała, a jak na złość, zastępcy nie popisali się już w… 35 sekundzie! Błyskawicznie, po uderzeniu głową Marcina Drzymonta, rzeszowianie musieli skupić się na odrabianiu strat. W sumie sztuki tej dokonali dwukrotnie, ale po ostatnim gwizdku w szatni i tak, świadomi kolejnego potknięcia, siedzieli bardzo cicho ze zwieszonymi głowami.
– Nie podoba mi się, kiedy na przedmeczowej odprawie ustalamy taktykę, a zawodnicy wychodzą na boisko i robią coś całkiem innego – ukraiński szkoleniowiec Stali nie krył swojego rozczarowania, chociaż przy okazji chwalił swoich podopiecznych za nieustępliwość. – Nie zagraliśmy źle, ale nie wykorzystaliśmy naszych sytuacji – nawiązywał choćby do dwóch okazji Olega Kwycza.
Na szczęście 20-latkowi w 88 minucie pomógł obrońca Soły, niefrasobliwie dotykając piłki ręką w polu karnym. Z jedenastu metrów wyrównał Wojciech Reiman, ale więcej biało-niebieskim nie udało się już zrobić. – Gorąco było u nas w szatni przed spotkaniem, w przerwie i po meczu, bo takich bramek nie wypada tracić. Znowu przyszła feralna minuta i w zasadzie sprezentowaliśmy rywalowi gola – grzmiał na konferencji Sebastian Stemplewski, trener zespołu z Oświęcimia, zdobywającego w lidze najwięcej bramek.
Po raz kolejny nie popisali się jednak kibice Stali. Wydaje się, że od pewnego czasu potrafią jedynie zbesztać zawodników, uaktywniając się na trybunach tylko w sytuacjach kryzysowych. „Piłkarze, co wy robicie?” – wykrzykiwali w sobotnie popołudnie zirytowani postawą stalowców. Aż szkoda, że nie usłyszeli podobnego pytania zwrotnego…
STAL Rzeszów 2
SOŁA Oświęcim 2
(1-1)
0-1 Drzymont (1.), 1-1 Prędota (42.), 1-2 Gleń (53.), 2-2 Reiman (88. – karny)
STAL: Wieczerzak – Szymański, Kursa, Szeliga, Maślany, Gil, Giel (61. Kvych), Reiman, Brocki (78. Walków), Cande (56. Więcek), Prędota
SOŁA: Gargasz – Drzymont, Cygnar, Kasolik, Dynarek, K. Hałgas (84. M. Hałgas), Janik (76. Wawoczny), Szewczyk, Jamróz, Knapik (71. Czapla), Gleń.
Sędziował: Jakub Tomoń (Rzeszów). Żółte kartki: Kursa, Cande. Widzów 400.
Tomasz Czarnota
[print_gllr id=209238]



4 Responses to "Miało być lepiej, ale nie jest (ZDJĘCIA)"