– Nie pławimy się w luksusach

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

Rozmowa z PIOTREM PRĘDOTĄ, napastnikiem Stali Rzeszów.

– Spytam bez zbędnych zawiłych wstępów. Co się dzieje?
– Sami chcielibyśmy to wiedzieć. Nasza gra wygląda coraz lepiej, ale nie punktujemy. Nie słaniamy się ociężale na boisku, więc kibice nie mogą nam zarzucić braku chęci czy determinacji, ale chyba po prostu odwróciło się od nas szczęście.

– Na konferencji prasowej trener Bławacki stwierdził, że zagraliście przeciwko Sole bardzo dobre zawody. Zgadza się pan z tym?
– Była dynamika, szybkość, może trochę niedokładności, ale poprawa przyjdzie z czasem. Tak, to był w naszym wykonaniu naprawdę supermecz. Przemy do przodu, atakujemy, nie ma specjalnie do czego się przyczepić. No, może poza jednym – brakuje tego… czegoś! Mam nadzieję, że karta się odwróci, bo wszyscy punktują aż miło. Owszem, jest presja na awans, ale musimy się wziąć w garść. Oby tylko nie nastąpiło to zbyt późno.

– W czymś jednak musi tkwić problem. Z mojej perspektywy, najwięcej samokrytyki powinni złożyć defensorzy…
– Tracimy sporo bramek, to fakt. Bronić musi jednak cały zespół, począwszy ode mnie z przodu. Może należy wywierać na rywalach większą presję na ich połowie boiska? Popełniamy różne błędy. Dzisiaj przeciwnik oddał dwa strzały w światło bramki – oba wpadły do siatki. To też ŕ propos tego szczęścia, a w zasadzie jego braku. Mamy mnóstwo sytuacji, a rywal strzela i podcina nam skrzydła.

– Ad vocem podciętych skrzydeł, porozmawiajmy o sytuacji finansowej Stali. Miało być wsparcie z miasta, tymczasem pieniędzy wciąż nie ma, a jak bumerang wracają informacje o zaległościach wobec zawodników…
– Czas chyba powiedzieć o tym otwarcie: niektórzy sobie wyobrażają, że pławimy się w luksusach i poza piłką niczym nie powinniśmy się stresować. Tak nie jest, a to też w pewnym stopniu siedzi z tyłu głowy. Być może to również jakiś czynnik wpływający na blokadę na boisku, naszą dyspozycję. Cały czas czekamy, aż finanse zejdą na dalszy plan, wszystko zostanie uregulowane i dzięki temu zapanuje większy spokój.

– Tym bardziej zasadne wydaje mi się ostatnie pytanie. Czy to ostatni sezon Piotra Prędoty w biało-niebieskiej koszulce?
– Na temat mojej przyszłości w Rzeszowie z prezesem jeszcze nie rozmawiałem, ale jeśli zostanę, to na pewno na innych zasadach. Każdy wie, że niemal codziennie dojeżdżam z Lublina, a to męczące, zresztą nie tylko dla mnie, ale i mojej rodziny. Mam już swoje lata i coś się w mojej przygodzie z piłką powoli kończy – i ja to akceptuję. Biorę więc pod uwagę opcję, że się pożegnamy, bo na wszystko trzeba być przygotowanym.

Rozmawiał TOMASZ CZARNOTA

10 Responses to "– Nie pławimy się w luksusach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.