Skarbówka ściga żużlowca za 26 mln zł!

Urząd Skarbowy domaga się od Karola Barana spłaty 26 mln zł zaległego podatku. Mimo że postępowania zostało obecnie zawieszone, były rzeszowski żużlowiec ma nie lada problemy. Fot. Marcin Jeżowski
Urząd Skarbowy domaga się od Karola Barana spłaty 26 mln zł zaległego podatku. Mimo że postępowania zostało obecnie zawieszone, były rzeszowski żużlowiec ma nie lada problemy. Fot. Marcin Jeżowski

RZESZÓW, CZĘSTOCHOWA. Karol Baran, wychowanek Stali Rzeszów, twierdzi, że padł ofiarą przestępstwa i kieruje sprawę do prokuratury.

Urząd Skarbowy w Rzeszowie domaga się od Karola Barana, byłego żużlowca Stali Rzeszów, obecnie zawodnika Włókniarza Częstochowa, zapłaty 26 mln zł zaległego podatku. Postępowanie zostało wprawdzie zawieszone, ale klub spod Jasnej Góry poinformował, że wobec zaistniałej sytuacji, Baran nie będzie mógł w tym sezonie startować w jego barwach.

Z danych KRS wynika, że Karol Baran od ponad 2 lat pełnił funkcję prezesa zarządu firmy OIL-LINE Spółka z o.o. z siedzibą we Wrocławiu oraz ANMAR TRADER Spółka z o.o. w Poznaniu. W tej pierwszej, 1 września 2014 r. nabył udziały za kwotę 115 tys. zł, w drugiej 9 października tego samego roku za 250 tys. zł. Obie firmy zajmują bądź zajmowały się hurtową sprzedażą paliwa. Tej drugiej 19 lutego ubiegłego roku została cofnięta koncesja.

Baran: – Padłem ofiarą oszustów
Karol Baran początkowo nie chciał komentować całej sytuacji, ale w ostatnich dniach zdecydował się wydać oświadczenie. Twierdzi w nim, że padł ofiarą oszustów, a w prokuraturze złożył już stosowne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. – Faktem jest, że w ostatnim czasie doręczono mi dokument z Urzędu Skarbowego, z którego wynika obowiązek zapłaty należności pieniężnej, w postaci podatku od towarów i usług wobec spółki z o. o., w której pełniłem funkcje kierownicze. Była to informacja, która mną wstrząsnęła. W związku z powyższym, niezwłocznie zwróciłem się po profesjonalną pomoc w zakresie analizy otrzymanego dokumentu oraz sytuacji, w jakiej się znalazłem. Już pobieżna analiza dokumentów, do których udało mi się dotrzeć (sprawa cały czas jest badana) bezsprzecznie wskazuje na to, że padłem ofiarą przestępstwa. W związku z powyższym, niezwłocznie zawiadomiłem właściwe organy ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa na moją szkodę – czytamy w oświadczeniu zawodnika.

Zawieszone postępowanie
Z dalszej części oświadczenia żużlowa możemy się m.in. dowiedzieć, w jaki sposób wpadł on w tak poważne tarapaty. – W 2014 r. nabyłem udziały w spółce z o. o., niemniej jednak byłem wielokrotnie przed zakupem udziałów zapewniany, że podmiot, którego udziały nabyłem, nie posiada żadnych zobowiązań oraz że takie zobowiązania nie powstaną w przyszłości. Okazało się zupełnie inaczej. W związku z czym z całą stanowczością oświadczam, że zostałem podstępnie wprowadzony w błąd. Podjąłem kroki nie tylko natury prawno-karnej, ale również działania cywilno-prawne oraz administracyjno-prawne zmierzające do całkowitego wyjaśnienia tej sytuacji. Będę robił wszystko, aby uwolnić się od jakiejkolwiek odpowiedzialności za zobowiązania, które nie powinny mnie dotyczyć w żadnym stopniu. Pragnę bardzo stanowczo podkreślić, że nie mam nic wspólnego z jakimikolwiek zobowiązaniami natury publicznoprawnej, co w najbliższym czasie mam zamiar udowodnić w sposób przewidziany przez przepisy prawa. Czuję się oszukany w związku z zaistniałą sytuacją, o powstaniu której do niedawna nie miałem żadnej wiedzy. Jednocześnie pragnę nadmienić, że w chwili obecnej na skutek złożonych odwołań, Urząd Skarbowy zawiesił postępowanie podatkowe wobec mojej osoby, o czym poinformował m.in. klub Włókniarz Częstochowa. Sprawa jest w toku – pisze żużlowiec, który na koniec dodaje: – Zwracam się do wszystkich tych, którzy interesują się tą sprawą z wielką prośbą o zachowanie taktu i umiaru przy formułowaniu opinii, które mogą uderzać w moje dobre imię. Zapewniam, że sprawę mam zamiar poddać dokładnej i wnikliwej analizie, i mam świadomość, że może potrwać to dłuższy czas. Proszę zatem o cierpliwość. O postępach w mojej sprawie w miarę możliwości poinformuję Państwa, wydając stosowne oświadczenie – kończy Karol Baran.

W Częstochowie nie pojedzie, w Rzeszowie też nie?
Cała sprawa odbiła się także echem również na sportowej karierze żużlowca. Rzeszowski zawodnik w ostatnim dniu ubiegłorocznego okienka transferowego nie zdecydował się przedłużyć umowy z klubem ze stolicy Podkarpacia i wybrał występy w ekstraligowym Włókniarzu Częstochowa. Gdy wszystko wskazywało na to, że z powodzeniem może on rywalizować o miejsce w podstawowym składzie „Lwów”, jak grom z jasnego nieba na częstochowski klub spadła informacja zawarta w piśmie, jakie pod Jasną Górę wysłał Urząd Skarbowy w Rzeszowie.

– W związku z pojawiającymi się pytaniami kibiców odnośnie do absencji Karola Barana w ostatnich sparingach, pragniemy poinformować, iż na tę chwilę z przyczyn niezależnych od nas, zawodnik ten nie może reprezentować barw naszego klubu. Okoliczności, jakie pojawiły się w ostatnich dniach, na ten moment uniemożliwiają naszą dalszą współpracę. Przyczyną rozstania nie są rozliczenia finansowe pomiędzy klubem a zawodnikiem, czy też poziom sportowy zawodnika, który był jak najbardziej prawidłowy. Jednocześnie informujemy, że nie jest naszą intencją dezinformowanie Państwa, a milczenie w tej sprawie wynika z ustaleń pomiędzy klubem a zawodnikiem – czytamy w oficjalnym oświadczeniu klubu spod Jasnej Góry.

W tym momencie Baran stał się łakomym kąskiem na rynku transferowym, a dobry polski senior przydałby się m.in. Stali Rzeszów. Jednak czy po tym, w jakich okolicznościach obie strony rozstały się w ostatnim dniu ubiegłorocznego okienka transferowego, jego starty nad Wisłokiem są w ogóle możliwe?

4 Responses to "Skarbówka ściga żużlowca za 26 mln zł!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.