
RZESZÓW, PODKARPACIE. Klinika kardiologii w szpitalu „na górce” wzbogaciła się o supernowoczesny aparat do wykonywania skomplikowanych zabiegów na tętnicach i sercu.
Zakup nowoczesnego angiografu – specjalnie dedykowanego klinice kardiologii pozwoli na wykonywanie większej liczby zabiegów ablacji (spalania lub wymrażania fragmentu mięśnia sercowego, w którym powstaje arytmia), jednej z najskuteczniejszych metod leczenia zaburzeń rytmu serca.
– Obecne w placówce angiografy służyły przede wszystkim pracowniom hemodynamicznym, będącym w całodobowej gotowości do interwencji przy zawałach serca – mówi dr hab. n. med. prof. nadzw. UR Andrzej Przybylski, kierownik kliniki kardiologii z pododdziałem ostrych zespołów wieńcowych w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.
Arytmia jak zawał, może zabić
Zaburzenia rytmu serca mogą się pojawić u każdego człowieka, w każdym wieku. Objawem arytmii jest nagłe przyśpieszanie, zwalnianie lub nierówna praca serca. Nieleczona może prowadzić do zatrzymania pracy serca i śmierci.
– Chcielibyśmy wykonywać ponad 200 ablacji rocznie (w ubiegłym roku wykonaliśmy ponad 100), a potrzeba byłoby dwa razy więcej. Czas oczekiwania na zabieg to obecnie dwa lata – mówi profesor. Czy zakup nowego angiografu to zmieni? – Zdecydowanie tak, to urządzenie dużo wyższej klasy niż dotychczasowe aparaty. Kosmos, niewyobrażalna różnica w komforcie pracy i bezpieczeństwie pacjenta. Operator ma przed sobą, na jednym ekranie jednoczasowo zintegrowane, wcześniej wykonane badania u pacjenta: USG, RTG czy echo serca. To daje mu dokładną mapę serca i pozwala na absolutną precyzję ruchów – dodaje.
Leczą nie tylko arytmie
Klinika nowatorsko leczy też pacjentów z niewydolnością serca. W roku 2016 przeprowadzono ponad 60 wszczepień stymulatorów serca. To tu, po ośrodkach w Zabrzu i Poznaniu, rozpoczęto implantację nowoczesnych stymulatorów bezelektrodowych maleńkich mikrorozruszników, długości zaledwie 2 cm i szerokości 5 mm, które są szansą dla chorych, u których np. doszło do zakażenia wszczepionego wcześniej rozrusznika lub pacjentów z anomaliami żylnymi. Do tej pory jedynym rozwiązaniem była dla nich operacja kardiochirurgiczna, obarczona sporym ryzykiem powikłań.
To nie koniec stosowanych tu nowatorskich metod. Przy udrażnianiu tętnic wieńcowych po zawałach lekarze wykorzystują tu m.in. stenty biodegradowalne, które w ciągu 18 – 24 miesięcy od zabiegu ulegają rozpuszczeniu i nie ma po nich śladu. To alternatywa dla klasycznych stentów wykonanych ze stopów metali.
Anna Moraniec



7 Responses to "W Rzeszowie trudno będzie umrzeć na serce"