
SIATKÓWKA. PLUSLIGA. Czy resoviacy zdołają zakończyć nieudany sezon brązowym medalem?
Asseco Resovia ostatni sezon bez medalu w PlusLidze zakończyła w 2008 roku. Teraz sytuacja może się powtórzyć, bowiem w rewanżu o brąz z Jastrzębskim Węglem musi zwyciężyć za trzy punkty i jeszcze wygrać złotego seta. Czy zespół z Rzeszowa będzie w stanie tego dokonać?
Po porażce w pierwszym meczu 1-3 z Jastrzębskim Węglem, siatkarze Asseco Resovii są w identycznej sytuacji jak w półfinałowej rywalizacji z PGE Skrą. – Sprawa medalu nadal jest jednak otwarta i wszystko jest do odrobienia w Rzeszowie – mówi trener Andrzej Kowal i dodaje. – W tym pierwszym meczu nie było widać żadnej różnicy między zespołami, no może w sytuacjach gdy graliśmy już bez libero. To pokazuje, że możemy grać i porażka w półfinale ze Skrą nie siedzi nam w głowach. Teraz trzeba zamknąć te trzy przegrane ostatnio mecze i skoncentrować się na tym ostatnim meczu w Rzeszowie – mówi szkoleniowiec zespołu z Rzeszowa, dla którego będzie to pożegnalny mecz, podobnie jak dla Piotra Nowakowskiego, Gavina Schmitta, Thomasa Jaeschke’ego, Frederica Wintersa oraz Damiana Wojtaszka, który ze względu na kontuzję kolana nie może grać.
Zagrają bez libero
Stawką niedzielnego spotkania jest nie tylko brązowy medal, ale też przepustka do gry w eliminacjach Ligi Mistrzów. – Mimo porażki w Jastrzębiu uważam, że wszystko jest sprawą otwartą. Dla mnie wygranie w takich okolicznościach brązu jest jak walka w finale. Wiem, że wiele osób będzie rozczarowanych, natomiast my musimy zrobić wszystko, żeby ten medal dla Rzeszowa zdobyć – mówi szkoleniowiec Asseco Resovii, która wobec kontuzji Mateusza Masłowskiego i Damiana Wojtaszka musi radzić sobie bez libero. – Musimy się przyzwyczaić do takiego pesymistycznego scenariusza. Będziemy trenować w takim zestawieniu, a chłopaki pokazali, że nawet w tych ustawieniach bez libero potrafili walczyć z Jastrzębiem – mówi Kowal, który ma też opcję gry z Fredericem Wintersem na libero, co powoduje, że ze względu na limit obcokrajowców na ataku musi wystąpić… polski środkowy. – Jest taki wariant, ale mając takich przyjmujących, jak Thibault Rossard czy Thomas Jaeschke, którzy potrafią grać skutecznie na ataku, nie ma problemu, żebyśmy grali bardziej ofensywnie i z tą trójką przyjmujących – wyjaśnia trener ekipy z Rzeszowa, która w tym sezonie nie wygrała jeszcze meczu z Jastrzębskim Węglem (trzy porażki po 1-3).
W ekipie z Rzeszowa cały czas wierzą, że uda się zakończyć sezon z medalem, który jest tylko na otarcie łez dla zespołu z takim aspiracjami jak Asseco Resovia. – Walczymy do samego końca – zapowiada Marko Ivović, przyjmujący ekipy z Rzeszowa. – To jest bardzo trudny moment dla nas, ale nie poddajemy się i próbujemy wspólnymi siłami jakoś załatać tę dziurę po kontuzji libero. Wierzymy, że na Podpromiu wraz z kibicami możemy odwrócić losy tej rywalizacji i zakończyć sezon z medale – mówi serbski przyjmujący, który do rozmów na temat gry w Asseco Resovii w kolejnym sezonie usiądzie po zakończeniu rozgrywek.
Rafał Myśliwiec


