
SANOK. Sprawdziliśmy, do kogo należą pojemniki i co dzieje się z ubraniami, które do nich trafiają.
Wrzucasz ubrania do pojemników z przekonaniem, że w ten sposób pomagasz potrzebującym? Musisz wiedzieć, że zebrana odzież nie zawsze do nich trafia. Nie zdziw się też, jeśli w miejscowym szmateksie trafisz na swoją kurtkę lub spodnie, które w dobrej wierze „oddałeś” ubogim.
Popularne kontenery, które na stałe wrosły w krajobraz polskich miast, zdecydowanej większości kojarzą się z dobroczynnością i bezinteresowną pomocą. Mieszkańcy porządkując swoje szafy chętnie wrzucają do nich używane ubrania, buty, a czasem także pościel czy koce, wierząc, że w ten sposób pomagają potrzebującym.
Nie inaczej myślała jedna z mieszkanek osiedla Wójtostwo w Sanoku, która robiąc przedświąteczne porządki, przygotowała ubrania, które chciała przekazać ubogim. – Od lat odzież, która jest w dobrym stanie i może jeszcze komuś posłużyć, wrzucałam do kontenerów Polskiego Czerwonego Krzyża. Kiedy tym razem poszłam wrzucić ciuchy do pojemnika, zamiast logo PCK, zobaczyłam napis Fundacja Eco Textil. Obok stało kilka pojemników bez żadnych napisów, oznaczonych jedynie numerem, co wzbudziło moje zainteresowanie. Zaczęłam zastanawiać się, gdzie tak naprawdę trafiają wrzucane tam ubrania. Może przyjrzycie się sprawie? – powiedziała dzwoniąc do naszej redakcji.
Odzież najlepszej jakości trafia do sieci firmowych sklepów
Kontenery, o których wspomina nasza czytelniczka, łudząco przypominają te należące do Polskiego Czerwonego Krzyża. Z tą różnicą, że zamiast logo PCK, na pojemnikach umieszczony jest logotyp Fundacji Eco Textil.
Fundacja została powołana w 2013 roku przez prywatną spółkę Wtórpol, jedną z największych na świecie firm zajmujących się przetwarzaniem i recyklingiem używanej odzieży. Surowiec pozyskuje za pomocą 54 tys. kontenerów, ustawionych na terenie Polski, Czech, Słowacji i Węgier. Rocznie przetwarza średnio 50 milionów kilogramów tekstyliów. Tylko na terenie Sanoka Fundacja Eco Textil ma obecnie 93 kontenery.
– Dla mieszkańców to możliwość bezpłatnego pozbycia się odzieży i jednocześnie dania wyrazu dbałości o środowisko. Zużyta, niepotrzebna odzież nie trafia na wysypiska, ale jest w 100 proc. poddawana recyklingowi. Część zysków z przerobu pozyskanych w ten sposób tekstyliów firma Wtórpol przekazuje na konto swojej Fundacji. Pozbywając się niepotrzebnej odzieży de facto niesiemy wymierną pomoc dzieciom niepełnosprawnym – czytamy na stronie fundacji.
Pozyskiwana przez spółkę odzież trafia do magazynu w Skarżysku Kamiennej, gdzie jest sortowana. Ta najlepszej jakości trafia do sieci firmowych sklepów „second hand” na terenie kraju działających pod marką Wtórpol (na terenie południowej Polski spółka ma ich 90, w Sanoku działają dwa takie sklepy). Może więc zdarzyć się tak, że darczyńca w popularnym szmateksie trafi na kurtkę, którą wrzucił do pojemnika dla „potrzebujących”. Reszta ubrań jest eksportowana do krajów Afryki, Azji i Europy Środkowo – Wschodniej. Pozostała część przetwarzana jest na częściowo fabryczne.
Część zysków firmy przekazywana jest na pomoc niepełnosprawnym dzieciom. Według informacji przekazanych przez rzecznika Wtórpolu, Mateusza Bolechowskiego, miesięcznie fundacja na sprzęt rehabilitacyjny (głównie są to specjalne rowery), wydaje około 200 tysięcy złotych (rocznie daje to kwotę około 2,4 miliona złotych). To około dwa procent rocznych dochodów spółki. Łatwo więc obliczyć, że jej roczny dochód oscyluje wokół kwoty 120 milionów złotych.
W ramach działalności fundacja zainicjowała program „Rower dla Niepełnosprawnego”. W jego ramach do placówek i odbiorców indywidualnych trafiają specjalne rowery rehabilitacyjne. Od początku działalności fundacja kupiła ich już blisko cztery tysiące, na co wydała ponad 8,5 mln. zł. Na Podkarpacie do niepełnosprawnych trafiło ponad sto takich rowerów.
Wśród obdarowanych nie było do tej pory mieszkańców Sanoka, ale jak zapewnia nas rzecznik spółki, wkrótce może się to zmienić. Osoby i placówki zainteresowane otrzymaniem rowerów rehabilitacyjnych powinny złożyć odpowiedni wniosek – formularz dostępny jest na stronie www.ecotextil.pl. Do fundacji należy dostarczyć zaświadczenie o niepełnosprawności, krótki opis sytuacji materialnej oraz informacje na temat wzrostu i wagi osoby ubiegającej się o pomoc. – Chodzi o dopasowanie pojazdu do konkretnej osoby, ponieważ posiadamy rowery w trzech rozmiarach. Czas oczekiwania na rower jest relatywnie krótki, sprzęt dostarczamy pod wskazany adres, a w razie jego awarii lub jeśli dziecko urośnie, wymieniamy bezpłatnie na nowy, ewentualnie większy – informuje rzecznik Wtórpolu.
Sprzedaż zebranych tekstyliów
Co ciekawe, umowę z Wtórpolem na odbiór tekstyliów podpisał także Polski Czerwony Krzyż. Z informacji przekazanych nam przez Andrzeja Antonia, krajowego koordynatora zbiórki tekstyliów z PCK wynika, że spółka ze Skarżyska Kamiennej jest jedną z kilkudziesięciu polskich firm, którym PCK sprzedaje ubrania ze swoich kontenerów.
Podobna umowa pomiędzy organizacją, a prywatną spółką obowiązywała w latach 2006-2008, wtedy jednak rola PCK ograniczała się do użyczenia swojego logo. Właścicielem pojemników pozostawał Wtrópol, oznaczając je tylko znakiem PCK, w zamian za co organizacja otrzymywała pieniądze.
– Ten model współpracy rodził pewne niedogodności: PCK nie miał wpływu na lokalizację oraz stan pojemników, darczyńcom brakowało także przejrzystej informacji o losach zebranych tekstyliów. Skorzystaliśmy z tych doświadczeń przy ponownym uruchomieniu zbiórki tekstyliów pod znakiem PCK. Sądzimy, że warto to robić, bo jest to proekologiczny i efektywny mechanizm fundraisingowy – sprzedaż zebranych tekstyliów zapewnia organizacji środki na obsługę różnorodnych projektów – wyjaśnia Andrzej Antoń.
Teraz właścicielem pojemników jest Polski Czerwony Krzyż. Wszystko co do nich trafia, organizacja za wynegocjowane stawki sprzedaje firmom tekstylnym, z którymi ma podpisane umowy. Dochód ze sprzedaży trafia do regionalnych kół PCK.
– Dla nas to zdecydowanie lepsze rozwiązanie, ponieważ usprawnia proces zbiórki tekstyliów. Trzeba zaznaczyć, że do kontenerów trafiają ubrania w różnym stanie, często nienadającym się do dalszego użytku – stare, brudne, a nawet mokre i zapleśniałe. Sporą część tych rzeczy trzeba więc utylizować, a to generuje spore koszty. Dlatego zleciliśmy obsługę kontenerów firmom, z którymi podpisaliśmy stosowne umowy i odsprzedajemy im tekstylia za ustaloną kwotę, którą później przekazujemy na cele dobroczynne związane z naszą działalnością statutową – wyjaśnia koordynator.
Ta działalność to m.in. dożywianie dzieci, poprawa życia najbiedniejszych rodzin oraz tworzenie miejsc pomocy dla potrzebujących.
Osoby, które wolą, aby przekazanie przez nich ubrania, buty czy pościel trafiły bezpośrednio do potrzebujących, mogą przynieść rzeczy do najbliższego oddziału PCK. W Sanoku mieści się on przy ulicy Daszyńskiego 17.
Martyna Sokołowska



13 Responses to "Szmaciany biznes"