
Rozmowa z PAWŁEM GIELEM, pomocnikiem Stali Rzeszów.
– Pamięta pan jakiś mecz w Stali, w którym, podobnie jak dzisiaj, piłka aż tak uporczywie nie chciała wpaść do bramki rywala?
– Przyznam szczerze, że nie. To było w ogóle jakieś… apogeum. Bramkarz Motoru miał swój dzień i łapał wszystko. My stworzyliśmy multum sytuacji, choć nie graliśmy porywającego futbolu. W zasadzie to każdy z ofensywnych zawodników mógł strzelić gola – nieprawdopodobne.
– Motor to chyba najlepsza drużyna, która w tym roku pojawiła się przy Hetmańskiej.
– Na pewno, ale też nie powaliła na kolana. To po prostu solidny zespół, który robi to, co trzeba, czyli punktuje. Patrząc jednak na cały sezon, bardziej utkwił w głowie mi mecz z Unią Tarnów. Ona zrobiła na mnie najbardziej pozytywne wrażenie.
– Lublinianie udowadniają jednak poprawność twierdzenia, że kiedy człowiek musi, to nie wychodzi. Przez ostatnie lata Motor „pod ciśnieniem” nie potrafił awansować, a teraz idzie jak burza. Wy z kolei musicie i… klapa.
– Nie wiem, od czego to zależy, bo mamy naprawdę dobry skład, jeden z lepszych w tej lidze. Nie ma też co mówić o presji, bo to… III liga! Chyba tylko byśmy się wygłupili, twierdząc, że jakieś naciski nas ograniczają. Po prostu – coś nam nie idzie, coś nie zatrybiło w pewnym momencie tak jak powinno. Wydaje mi się, że z meczu na mecz wyglądamy coraz lepiej, stwarzamy dużo sytuacji, ale – no właśnie – piłka nie chce wpaść do bramki.
– Swoje trzy grosze dołożył też, moim zdaniem, główny arbiter. Mówiąc bardzo delikatnie, nie był to jego dzień.
– Na temat pracy sędziów mogę powiedzieć tylko jedno: to dla mnie skandal! Przy faulu w polu karnym na Piotrku Prędocie, za który podyktowana powinna być jedenastka, arbiter mówi, że nic nie było, choć Piotrkowi leci krew. Podobnych niezrozumiałych decyzji było wiele. To dla mnie po prostu nieporozumienie, że tacy goście przyjeżdżają i gwiżdżą. Nie zwalam na sędziego winy za naszą przegraną, bo złożyło się na nią wiele czynników, ale takie osoby nie powinny pracować w tej lidze. Aż wszystko we mnie buzuje – z powodu sędziowania, przegranej i tego, że powinno być lepiej. Oczywiście arbitrzy mylą się w dwie strony, ale tym razem popełnili ogromną liczbę błędów i to niemal wszystko na korzyść Motoru. Ręce opadają! Każdy może mieć słabszy dzień, ale…
Rozmawiał TOMASZ CZARNOTA


