
KROSNO. Sąd przesłuchał kolejnych świadków w procesie naukowca oskarżonego o zabójstwo.
W poniedziałek (24 kwietnia) w Sądzie Okręgowym w Krośnie odbyła się kolejna rozprawa w procesie 59-letniego Waldemara B., byłego wykładowcy Uniwersytetu Rzeszowskiego, oskarżonego o zabójstwo 64-letniego Piotra K., mieszkańca Rymanowa-Zdroju. Swoje zeznania złożyło kilkoro świadków.
Przypomnijmy. Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z 9 na 10 stycznia 2016 r. w domku letniskowym w Rymanowie-Zdroju. Wg prokuratury, B. znajdując się w stanie nietrzeźwości, działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia Piotra K., 9 razy ugodził go nożem w twarz w pozycji stojącej, a gdy pokrzywdzony upadł na podłogę, przynajmniej dwa razy z dużą siłą uderzył go krawędzią siedziska drewnianego taboretu w twarz. Pokrzywdzony doznał ran kłuto-ciętych twarzy oraz stłuczenia twarzoczaszki z wielomiejscowymi złamaniami. Wykrwawił się na śmierć.
Waldemar B. i Piotr K. dobrze się znali. Od kilku lat się przyjaźnili. B., wówczas wykładowca Uniwersytetu Rzeszowskiego, ok. godz. 18 spotkał się z Piotrem K., który zajmował się jego domem letniskowym. Rozmawiali i spożywali alkohol.
– Do momentu ataku rozmowa z Piotrem była prowadzona na luzie, z uśmiechem – mówił Waldemar B. – Nagle nastąpiła zmiana jego zachowania i wyglądu: miał wytrzeszczone oczy i zapuchniętą twarz. Krzyknął do mnie: Ja Cię, k…a, zabiję. Po tych słowach chwycił mnie dwiema rękami za szyję i zaczął dusić. To był nagły, agresywny atak. Piotr zachowywał się tak, jakby chciał mnie zabić – mówił oskarżony. – Jakbym się nie oswobodził, to Piotr mógł mnie udusić – dodał.
Świadek: – O Piotrze mogę tylko dobrze mówić
– Tego feralnego dnia, wieczorem, widziałem Piotra koło Domu Ludowego. Piotr był trochę podpity – mówił Tadeusz M. (64 l.). – Znałem go od 10 lat, jednak bardzo mało się z nim kontaktowałem. O jego śmierci dowiedziałem się na drugi dzień – zeznał świadek. Zaznaczył przy tym, że Piotr pomagał mu bezinteresownie. – Mogę tylko dobrze o nim mówić – podkreślił mężczyzna. – O zdarzeniu dowiedziałam się z mediów – zeznała z kolei Joanna S. (32 l.). – Piotra K. znam z widzenia. Widziałam go na spacerze z wnuczką. Pamiętam może dwie rozmowy z nim – dodała.
„Nie było skarg na tę rodzinę”
Tomasz Ch. (39 l.), dzielnicowy z Rymanowa, oznajmił, że nie podejmował interwencji w stosunku do pokrzywdzonych. – Nie było skarg na tę rodzinę – zeznał policjant. – Nie przypominam sobie, by były jakieś interwencje w stosunku do Piotra K. Nie miałem zgłoszeń na temat nadużywania przez pana K. alkoholu – mówił.
W charakterze świadka zeznawał również lekarz (55 l.). – Piotr K. miał problemy z kręgosłupem, ciśnieniem oraz cukrzycę – mówił. – Po wizycie lekarskiej przeszedł na dietę, a poziom cukru spadł mu do prawidłowej wartości. Cały czas to kontrolował i nie brał już żadnych lekarstw – powiedział oskarżyciel posiłkowy, Łukasz K.
Wg biegłych, Waldemar B. działał w warunkach ograniczonej poczytalności. B. nie przyznaje się zarzucanego mu czynu. Oskarżony twierdzi, że został zaatakowany bez powodu i bronił się.
Wioletta Zuzak



One Response to "Byłemu wykładowcy grozi dożywocie"