
PIŁKA NOŻNA. III LIGA. Koniec serialu z dotacją dla Stali Rzeszów
Miało być 600 tys. zł, stanęło na ponad połowie mniej. Wczoraj rzeszowski ratusz, zgodnie z decyzją radnych, podjął decyzję o wykupieniu 24 tys. akcji spółki Stali. Pieniądze w walce o zakładany awans już raczej jednak nie pomogą.
288 tys. zł – dokładnie tyle trafi na konto klubu z ul. Hetmańskiej. To nareszcie – z punkty widzenia biało-niebieskich – ostatni etap spełniania obietnicy złożonej jesienią ubiegłego roku przez Tadeusza Ferenca. Prezydent stolicy Podkarpacia zakomunikował wówczas, że dofinansuje tę drużynę (batalia toczyła się pomiędzy Stalą a Resovią), która na finiszu pierwszej części sezonu znajdzie się wyżej w tabeli. Padło na stalowców, ale przelew, po szeregu zawiłości, zostanie zaksięgowany dopiero teraz. Sprawa opóźnień, co chyba niespecjalnie dziwi, ma jednak charakter wielowymiarowy.
Najpierw miało być dofinansowanie w ramach tzw. promocji Rzeszowa, podobne do tego otrzymywanego m.in. przez siatkarzy Asseco Resovii. Później w ratuszu zdecydowano się jednak na inne – z założenia bardzo mądre – rozwiązanie. Miasto postanowiło wykupić udziały w spółce akcyjnej, dzięki czemu poza zainwestowanymi środkami finansowymi, miałoby także prawo głosu w sprawach dotyczących klubu. I tu pojawiła się przysłowiowa kość niezgody. Stal wyceniła jedną akcję na 25 zł (przy zakupie 24 tys. na Hetmańską trafiłoby rzeczone 600 tys. zł), jednak miasto odmówiło ich zakupu, proponując jednocześnie cenę nominalną wynoszącą 12 zł. Rozwiązanie przez władze klubu z Hetmańskiej zostało zaakceptowane, czego wynikiem jest wczorajsza decyzja. Do klubu trafi więc ponad 300 tys. zł mniej, bo – i tu ciekawostka – przeciwny sprzedaży większej liczby akcji był podobno jeden z głównych udziałowców Stali. Dlaczego? Bo wiązałoby się to z osłabieniem jego pozycji i zbyt dużą ingerencją w sprawy klubu.
Spóźniona pomoc
Kiedy więc pieniądze trafią do klubu? Wszystko zależy już teraz od włodarzy biało-niebieskich, bowiem najpierw zwołane musi zostać walne zgromadzenie, podczas którego zapadnie decyzja o emisji akcji. Kolejny krok to akt notarialny i dostarczenie go do ratusza, wtedy miasto „puści” przelew.
– Mam nadzieję, że wszystkie formalności uda załatwić się przed długim weekendem majowym. Niestety, termin jest dość niefortunny, ale rozmawiałem już z notariuszem zajmującym się tą sprawą i, o ile klub wyrobi się z walnym, wszystko powinno udać się zamknąć – tłumaczy Super Nowościom Piotr Pezdan, menedżer z ramienia miasta, który nadzoruje w Stali sprawy organizacyjno-finansowe.
Wydaje się jednak, że wsparcie z ratusza przychodzi zbyt późno. Stal na wiosnę spisuje się fatalnie, nie pomogła nawet zmiana na stanowisku szkoleniowca. Rzeszowianie przegrali już cztery spotkania i o szturmie na niedoścignioną od dłuższego czasu II ligę mogą już chyba po prostu zapomnieć.
Tomasz Czarnota



4 Responses to "Miasto z akcjami, ale kasa przez pół"