Do toalety tylko z… dowodem osobistym

W przychodni przy ulicy Dworcowej zgodnie z zarządzeniem dyrekcji, aby skorzystać z toalety, należy zostawić w recepcji dowód. Fot. Paweł Bialic
W przychodni przy ulicy Dworcowej zgodnie z zarządzeniem dyrekcji, aby skorzystać z toalety, należy zostawić w recepcji dowód. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. W przychodni Obwodu Lecznictwa Kolejowego, żeby skorzystać z toalety, trzeba pobrać z rejestracji klucz pod zastaw dowodu osobistego.

– Ogólnodostępna toaleta dla pacjentów to powinna być normalna rzecz, wymóg przy zawieraniu umowy z NFZ. Niestety, w rzeszowskich przychodniach, np. przy ul. Jabłońskiego, Hetmańskiej, są zamykane na klucz. Z kuriozum spotykamy się jednak w „przychodni kolejowej” przy ul. Dworcowej w Rzeszowie, gdzie za udostępnienie klucza do toalety żądają w rejestracji zostawienia dowodu osobistego. Ta sprawa nadaje się do mediów – mówi pan Mieczysław, który jak twierdzi, że „miał przyjemność” odwiedzić wspomnianą przychodnię.

Pojechaliśmy do wspomnianej przychodni. Faktycznie toaleta na parterze jest zamknięta na klucz, na drzwiach wisi kartka „Toaleta dostępna za okazaniem dowodu osobistego w rejestracji”. Przed drzwiami starsza pochylona kobieta. Z wysiłkiem rozciera bolące kolana. Na pytanie, czy jej w czymś pomóc, kręci przecząco głową. Podchodzę do osób czekających w kolejce do lekarza. Pytam o utrudnienia w dostępie do toalety. Młody mężczyzna potrząsa przecząco głową. – Wiem, że klucz jest w rejestracji i nie robię z tego problemu – mówi. – Toaleta na I piętrze zawsze jest otwarta, więc dla stałych pacjentów, których tu jest większość, to żaden kłopot. Nawet dla osób starszych, bo winda jest tuż obok – mówi siedząca obok starsza pani.

Powodem zamykania toalety bezdomni
Nie ma utrudnionego dostępu do toalet, bo te dla pacjentów w przychodni są na każdym poziomie. Problem w tym, że o siódmej, kiedy przychodnia jest otwierana, z pacjentami wchodzą bezdomni i okupują toaletę znajdującą się na parterze. Myją się, zmieniają często zanieczyszczone odchodami ubrania, golą. Po nich zostaje sterta brudów, śmierdzących spodni i skarpet, niespłukane muszle czy bidety. Czy pani chciałaby wejść do takiej toalety sama lub z wnuczką? – pyta Joanna Bieniarz, koordynator pielęgniarek i położnych w przychodni.

Kobieta tłumaczy, że problem wynika z tego, że przychodnia leży w specyficznym miejscu, gdzie jest skupisko ludzi bezdomnych, mających problemy z alkoholem. Na dworcu kolejowym jest ochrona, która ich nie wpuszcza, a u nas dochodzi do dantejskich scen. Firma sprzątająca przychodzi o godz. 15. Jak mamy funkcjonować do tego czasu? Często sama chodzę i dezynfekuję miejsca, gdzie bezdomni siedzieli lub leżeli, bo i to się zdarza, a ja przecież nie wszystko jestem w stanie dostrzec – mówi Bieniarz.

Dlaczego jednak wymagane jest zostawianie dowodu osobistego? Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych przestrzega wręcz przed oddawaniem dowodów tożsamości w miejscach oferujących kajaki, rowery wodne czy inne atrakcje (nie przyszło mu do głowy, że także przychodnie zdrowia), bo osoba oddająca swój dokument zawierający wszystkie najważniejsze dane naraża się na kradzież tożsamości. W tym czasie ktoś może na jej nazwisko wziąć kredyt, zakupy na raty czy wynająć mieszkanie.

– Zdziwiłaby się pani, ile kluczy nam zginęło. Ludzie brali klucz do toalety, a potem go nie oddawali. Mamy faktury na kilkadziesiąt kluczy – dodaje pani Bieniarz.

Anna Moraniec

16 Responses to "Do toalety tylko z… dowodem osobistym"

Leave a Reply

Your email address will not be published.