
PIŁKA NOŻNA. NICE I LIGA. Stal kontra idące jak burza Podbeskidzie. Trzeci raz tej wiosny w Mielcu pojawią się kamery Polsatu.
W sobotę przy Solskiego zameldują się niepokonani od ośmiu kolejek „Górale” z Bielska-Białej. – Rywale chcą wrócić do ekstraklasy, a my postaramy im się to zadanie utrudnić – zapowiada Krzysztof Drzazga, pomocnik Stali.
Już trzeci raz tej wiosny z Mielca nadawać będzie telewizja Polsat. Szefowie stacji i kibice liczą na podobne emocje, co we wcześniejszych pojedynkach z Chojniczanką i GKS-em Katowice. Warunek jest jeden: biało-niebiescy muszą pokazać swoje prawdziwe oblicze, nie to sprzed tygodnia, gdy przegrali w Pruszkowie z broniącym się przed spadkiem Zniczem. – Zrobimy wszystko, by udowodnić, iż tamten mecz był wypadkiem przy pracy. Niejedna drużyna przekonała się, iż sztuką jest wywieźć punkty z Mielca – Drzazga nie opowiada bajek. Stalowcy pokonali u siebie w tym roku Olimpię Grudziądz i Wigry Suwałki oraz zremisowali z GKS-em Katowice. Wszystkie te drużyny należą do czołówki i mają apetyt na awans.
Podbeskidzie do drugiego w tabeli Zagłębia Sosnowiec traci zaledwie 4 punkty i na Podkarpacie przybędzie z mocnym postanowieniem wzięcia odwetu za pechową porażkę z pierwszej rundy. Wtedy, na otwarcie Stadionu Miejskiego w Bielsku-Białej, w obecności rekordowo licznej publiczności, „Górale” przegrali 0-1. Gola z karnego strzelił Kamil Radulj, a wynik miał przykre konsekwencje dla trenera Dariusza Dźwigały, który stracił pracę. Pod Klimczok sprowadzono doświadczonego Jana Kociana, byłego selekcjonera reprezentacji Słowacji oraz opiekuna Ruchu Chorzów i Pogoni Szczecin. Pod jego batutą góralska orkiestra przestała fałszować, a powrót zespołu po rocznej banicji do elity znów stał się możliwy.
Podbeskidzie wiosną poprawiło grę w defensywie (tylko 8 straconych bramek), ostatnio dało szkołę Miedzi Legnica, odrabiając straty. Decydującego gola zdobył Szymon Lewicki, najlepszy snajper „Górali”, tuż po wejściu na boisko. Konkurencja w kadrze jest zresztą ogromna, trener Kocian ma w kim wybierać. Dość powiedzieć, iż w ekipie, która zjawi się w sobotę w Mielcu znajduje się aż 13 zawodników występujących niegdyś w ekstraklasie. Ba, wielu z nich rozegrało na najwyższym szczeblu ponad 100 spotkań.
Zbigniew Smółka, szkoleniowiec Stali, dobrze wie, z kim jego drużynie przyjdzie się mierzyć. Tradycyjnie wierzy jednak w swoich podopiecznych i apeluje do kibiców o głośny doping. – Dużo ostatnio rozmawialiśmy, bo przyczyną porażki w Pruszkowie było podejście piłkarzy do meczu. Zmierzymy się z jednym z faworytów, ale tym razem pokażemy swój słynny charakter – deklaruje.
STAL – PODBESKIDZIE
sobota, godz. 15 (transmisja Polsat Sport)
Tomasz Szeliga


