Ortopedia zamiast porodówki

Walka o utrzymanie sanockiej porodówki trwała kilka miesięcy. Niestety, mimo ogłoszenia 9 konkursów, nie zgłosił się ani jeden lekarz ginekolog-położnik, który wyraziłby chęć pracy w sanockim szpitalu. Fot. ZOZ Sanok
Walka o utrzymanie sanockiej porodówki trwała kilka miesięcy. Niestety, mimo ogłoszenia 9 konkursów, nie zgłosił się ani jeden lekarz ginekolog-położnik, który wyraziłby chęć pracy w sanockim szpitalu. Fot. ZOZ Sanok

SANOK. Szacunkowy koszt dostosowania pomieszczeń po porodówce na potrzeby ortopedii to minimum 60 tys. zł.

Część pomieszczeń po Oddziale Ginekologiczno-Położniczym w sanockim szpitalu zostanie zagospodarowana na potrzeby Oddział Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej. Jak tłumaczy Henryk Przybycień, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Sanoku, w ten sposób kierownictwo szpitala chce poprawić warunki lokalowe, w których działa urazówka i ortopedia.

– Szacunkowy koszt dostosowania pomieszczeń po porodówce na potrzeby ortopedii to minimum 60 tys. zł – informuje dyrektor sanockiego szpitala. O wsparcie finansowe inwestycji zwrócił się do lokalnych samorządów z terenu powiatu sanockiego.

Jednocześnie zapewnia, że możliwość utworzenia nowego Oddziału Położniczo-Ginekologicznego i Noworodkowego jest przez kierownictwo szpitala stale monitorowana.

– Ich utworzenie uwarunkowane jest odpowiednimi przepisami. Czwartego maja weszła w życie nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, wprowadzająca system podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (PSZ), czyli tzw. sieć szpitali. Czekamy na zarządzenia Ministra Zdrowia do ustawy – informuje dyrektor sanockiego szpitala.

Sanocka porodówka została zlikwidowana w grudniu ubiegłego roku. Kierownictwo placówki wykorzystało półroczny okres zawieszenia działalności oddziałów noworodkowego i ginekologiczno-położniczego i zgodnie z procedurami musiało wystąpić do wojewody z wnioskiem o wykreślenie ich z rejestru podmiotów leczniczych. Głównym powodem takiego obrotu sprawy, jak wyjaśniał wówczas dyrektor Przybycień, jest brak specjalistycznej kadry, która wyraziłaby gotowość do pracy w sanockim szpitalu. Blisko 40-tysięczne miasto zostało bez porodówki, a ciężarne z Sanoka i okolic muszą jeździć rodzić do szpitali w Lesku, Brzozowie, Krośnie czy Strzyżowie.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.