Z „pasiaków” uszło powietrze

Fot. Paweł Bialic
Fot. Paweł Bialic

RESOVIA – ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI. Mecz oglądali bohaterowie awansu do II ligi sprzed 40 lat. Nie mogli być zadowoleni.

– Odkąd straciliśmy szansę na pierwsze miejsce, tkwimy w marazmie. Staliśmy się drużyną, która może wygrać, ale nie musi. Przed nami jednak cztery mecze, więc pora wziąć się w garść! – motywował swoich piłkarzy Szymon Szydełko, trener Resovii.

Szydełko jest konkretny, nie „leje” wody, więc po kolejnym nieudanym spotkaniu nie chował głowy w piasek i nie zaklinał rzeczywistości. To zresztą byłoby nieuczciwe wobec kibiców, którzy – mimo najgorętszego dnia w roku i niemedialnego przeciwnika – dość licznie stawili się na stadionie. – Moi zawodnicy źle znoszą sytuację, gdy nie grają o najwyższe cele. „Stykowe” piłki padały łupem bardziej zdeterminowanych przeciwników. Tylko że to żadne usprawiedliwienie. Musimy się obudzić i wrócić do tego, co prezentowaliśmy wcześniej – podkreślał opiekun „pasiaków”. Może to zabrzmi jak banał, lecz resoviacy powinni się bardziej postarać dla kibiców, których – po takich „widowiskach” jak w sobotę – raczej nie przybędzie. A przecież aż trzy z czterech następnych spotkań biało-czerwoni rozegrają na własnym boisku. Ostatni, z Motorem, może stać się nawet języczkiem u wagi. Jest bowiem wielce prawdopodobne, iż lublinianie do samego końca ścigać się będą z Garbarnią Kraków o mistrzowski tytuł i promocję do II ligi.

Oglądający mecz trenerzy, kandydaci na specjalistów wyższego szczebla (m.in. z akademii Lecha Poznań) oraz byli znamienici piłkarze Resovii, którzy 40 lat temu wywalczyli dla tego klubu awans do II ligi (m.in. mieszkający na stałe w USA Stanisław Urban) tylko trzy razy unosili się ze swoich miejsc. Najpierw po ładnej „główce” obrońcy gospodarzy Przemysława Żmudy i świetnej interwencji bramkarza Orląt, który przeniósł piłkę na poprzeczkę. Pod koniec I połowy oklaski zebrał z kolei bramkarz Resovii Marcin Pietryka, który wygrał pojedynek z Mateuszem Olszakiem. W 65 minucie bohaterem mógł zostać Michał Ogrodnik. Pomocnikowi „pasiaków” zabrakło jednak precyzji. I to by było na tyle, jeśli chodzi o klarowne sytuacje.

Goście wyjeżdżali ze stolicy Podkarpacia więcej, niż zadowoleni. Pracujący czwarty rok w klubie z Radzynia Podlaskiego trener Damian Panek podkreślał, że bardzo szanuje zdobyty punkt. – Na pewno pomoże nam w walce o utrzymanie. Po przerwie Resovia miała piłkę, lecz niewiele z tego wynikało. Muszę pochwalić swój zespół, chłopcy zostawili na boisku mnóstwo zdrowia.

RESOVIA 0
ORLĘTA Radzyń P. 0
RESOVIA
: Pietryka – Barszczak, Domoń, Żmuda – Staszczak, Wiejak, M. Kmiotek (58. Janur), Frankiewicz, Bieniasz (58. Ogrodnik) – Pałys-Rydzik, Buczek (70. Dziedzic)
ORLĘTA: Stężała – Wrzesiński, Stolarczyk, Zarzecki, Szymala – Iwańczuk, Kot, Kalita, Zmorzyński – Puton – Olszak.
Sędziował Mateusz Kwiatek (Chełm). Widzów 450.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.