
KOLBUSZOWA. Pływalnia kryta „Fregata” to obiekt po przejściach. Basen oddano do użytku w 2011 r. Jednak nie minęło półtora roku, a pojawiły się problemy.
Zaczęło się od usterek. Minął rok, a „Fregacie” znowu zrobiło głośno. Tym razem w całej Polsce. Stało się tak, kiedy podczas prac naprawczych… zapalił się dach pływalni. Żywioł strawił 600 mkw. papy, pod którą była wełna mineralna. W efekcie przerwa w użytkowaniu basenu trwała trzy miesiące.
Choć dziś po tych zdarzeniach pozostały jedynie wspomnienia, są tacy, którzy wolą „dmuchać na zimne”. Należy do nich Krzysztof Wilk, przewodniczący Rady Miejskiej: – Po pożarze dachu, mieliśmy wymuszony roboty naprawcze na basenie. Czy nie ma on wpływu na stan techniczny pływalni? – pytał na ostatniej sesji rady. – Po remoncie różnie może być. Pytam się o to, bo jeszcze przed remontem mieliśmy na basenie problemy z zaciekami.
Odpowiedź kierownika „Fregaty” jest krótka: – Jest już zdecydowanie lepiej. Nie ma żadnych tego typu historii na pływalni – zapewnił Krzysztof Matejek.
pg


