Strach przed terrorystą w bazylice

Pojawienie się w kościele mężczyzny z nożem przy pasie przeraziło wiernych, którzy uczestniczyli w mszy świętej w bazylice w Leżajsku. Fot. Agata Flak
Pojawienie się w kościele mężczyzny z nożem przy pasie przeraziło wiernych, którzy uczestniczyli w mszy świętej w bazylice w Leżajsku. Fot. Agata Flak

LEŻAJSK. Pojawienie się tajemniczego mężczyzny z plecakiem i 30-centymetrowym nożem w kościele pw. Zwiastowania NMP w Leżajsku zmroziło krew w żyłach wiernych.

– Dlaczego nikt nie mówi o tym, że w ubiegły poniedziałek do bazyliki w Leżajsku wtargnął uzbrojony w 30-centrymetrowy nóż terrorysta? Leżajsk aż huczy od plotek, a nikt, ani władze ani służby, ani media lokalne nie informują o tym zdarzeniu, żeby przestrzec ludzi – taki telefon od przerażonej Czytelniczki z Leżajska odebrała dziennikarka Super Nowości  w miniony piątek.

– Znajoma mi opowiadała, że w ubiegły poniedziałek na mszy świętej o godz. 6 rano mieli w klasztorze terrorystę – relacjonowała przejęta kobieta. – Do kościoła wszedł mężczyzna z plecakiem i stanął w nawie przed obrazem Matki Boskiej. Ściągnął plecak, wyjął z niego 30-cm nóż, zaczął nim wywijać i coś mówić do ludzi. Nie wiadomo, czy mówił po polsku czy w innym języku. W pewnym momencie ten człowiek poszedł pod chór, zostawiając w nawie i plecak, i nóż. Ponoć zobaczył to zakonnik, który zabrał nóż, pobiegł z nim do zakrystii, zadzwonił po policję i ten człowiek został zatrzymany. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale dziwi mnie, dlaczego tak o tym zdarzeniu cicho. Przecież tyle się mówi teraz o zamachu terrorystycznym w Londynie, wcześniej w Manchesterze. Tam też terroryści biegali z nożami i podrzynali ludziom gardła! – grzmiała do słuchawki mieszkanka Leżajska.

Nóż jako wotum dla Matki Boskiej
Po więcej informacji na ten temat zwróciliśmy się do leżajskiej policji. – Otrzymaliśmy sygnał, że na mszę świętą wtargnął uzbrojony mężczyzna. Czy to prawda? Jak wyglądało to zdarzenie? – z takim pytaniem zwróciliśmy się do rzecznika Komendy Powiatowej Policji w Leżajsku. – Rzeczywiście w dniu 5 czerwca około godziny 6:40 w leżajskiej bazylice policjanci podejmowali interwencję wobec mężczyzny, który wszedł do świątyni z plecakiem i nożem przy pasie. Interwencję zgłosił parafianin, mieszkaniec Leżajska – potwierdza asp. Tomasz Potejko. – Tym mężczyzną był 38-letni mieszkaniec powiatu niżańskiego. Jak oświadczył policjantom, przybył pieszo z miejsca zamieszkania do bazyliki, aby się wyspowiadać i porozmawiać z duchownym, gdyż miał taką potrzebę wewnętrzną. Tłumaczył, że zabrał ze sobą nóż, gdyż służył mu do sporządzania posiłków w czasie pielgrzymowania.

Policjanci sprawdzili mężczyznę w systemach policyjnych, sprawdzili także jego bagaż i nie ujawnili żadnych nieprawidłowości, ani innych niebezpiecznych przedmiotów. – Mężczyzna wyspowiadał się, porozmawiał z duchownym, a następnie jako wotum złożył Matce Bożej przyniesione przez siebie przedmioty, w tym nóż – opowiada asp Potejko. – Przez cały czas interwencji zachowywał się spokojnie i nie stwarzał żadnego zagrożenia. W obecności policjantów zadzwonił po kolegę, który miał go zabrać do domu. Od zakonników dostał prowiant na drogę powrotną.

Jak potwierdza policja, mężczyzna nie był zatrzymywany, ani nie usłyszał żadnego zarzutu. KPP w Leżajsku w tej sprawie nie prowadzi żadnych dalszych czynności.

Jesteśmy zaszczepieni lękiem, mamy prawo się bać
Reakcja wiernych z Leżajska nie dziwi dr. Piotra Długosza, socjologa z Uniwersytetu Rzeszowskiego. – Ludzie zobaczyli, że człowiek ma nóż i definicja od razu została narzucona przez sytuacje, które aktualnie mają miejsce na świecie. Nikt nie pomyślał, że to może być pielgrzym, któremu nóż jest zwyczajnie potrzebny, tylko od razu terrorysta – komentuje socjolog. – Żyjemy tym, co działo się w Londynie, chcąc nie chcąc w tym uczestniczymy. Wątek kościoła też nie jest przypadkowy, przecież we Francji uzbrojeni w noże terroryści wzięli zakładników podczas mszy świętej i zamordowali księdza. Jesteśmy zaszczepieni lękiem i przez to szczególnie wyczuleni. Z jednej strony niepotrzebnie denerwujemy się, ale z drugiej strony to dobrze, że ludzie interweniują, bo wiedzą, jaki może to mieć skutek. Lepiej żeby było dziesięć fałszywych alarmów niż jeden prawdziwy, na który nikt nie zareaguje – kończy dr Długosz.

Katarzyna Szczyrek

33 Responses to "Strach przed terrorystą w bazylice"

Leave a Reply

Your email address will not be published.