Spokojne poniedziałkowe popołudnie. Idę z mężem i dziećmi chodnikiem wzdłuż ulicy Dąbrowskiego. Jeden rowerzysta zasuwa chodnikiem, prawie potrącając mi syna. Drugi zaraz to samo. Chwilę później dwie uśmiechnięte rowerzystki jadą – przypomnę chodnikiem – i bezczelnie dzwonią ze zniecierpliwieniem, żeby moje dzieci się odsunęły.
No krew człowieka zalewa, kiedy na chodniku nie może iść spokojnie, bo rowerzyści robią sobie z tego miejsca DLA PIESZYCH autostradę. Byłabym skłonna zrozumieć, gdyby zgodnie z przepisami jechał rodzic, a z nim dziecko do lat 10 na własnym rowerku. W końcu bezpieczeństwo przede wszystkim. Zrozumiałabym też, gdyby ktoś jechał z małym dzieckiem w foteliku czy innym krzesełku zamontowanym do swojego jednośladu – choć to już nie jest zgodne z przepisami. Ale dlaczego niektórzy rowerzyści nie rozumieją, że chodnik jest miejscem przede wszystkim dla pieszych? Dlaczego ja ze strachem w oczach muszę pilnować dzieci, bo zaraz jakiś rajdowiec ze słuchawkami w uszach może mi je potrącić? Tak być nie może. Przecież bezpieczeństwo powinno być na pierwszym miejscu.
Ja nie chodzę po ścieżkach rowerowych, bo szanuję tą przestrzeń i tego samego uczę dzieci. Tak samo mam prawo wymagać od rowerzystów – znowu powtórzę, niektórych – żeby szanowali moje prawo do bezpiecznego przemieszczania się chodnikiem.
Przecież o tragedię nie trudno, a trochę ostrożności może ocalić niejedno życie. Nie tak dawno, bo w poniedziałek na al. Cieplińskiego 11-letnia dziewczyna jadąca rowerem przez pasy na al. Cieplińskiego została potrącona przez kierowcę samochodu. Czy musiało do tego dojść? Szanujmy się na drogach, ścieżkach, chodnikach i uczmy dzieci przestrzegania przepisów, a nikt nie będzie musiał ze strachem w oczach wychodzić w domu.
Redaktor Blanka Szlachcińska



18 Responses to "Bezpieczeństwo przede wszystkim"