
PRZEMYŚL. Kaczyński sprawdza Chomę nim go poprze w kolejnych wyborach?
Prezes PiS, Jarosław Kaczyński, zażyczył sobie od Prokuratury Krajowej akt niektórych śledztw prowadzonych przez „okregówki” w całym kraju. Wśród nich znalazły się też akta sprawy dotyczącej tego, że dwóch przemyślan zarzuca Robertowi Chomie między innymi niegospodarność i korupcyjne powiązania z jedną z przemyskich firm. Śledztwo w tej sprawie trwa już kilka lat, obecnie – w Prokuraturze Okręgowej w Rzeszowie. Wiele wskazuje na to, że szef PiS chce „prześwietlić” prezydenta Przemyśla, nim jego partia poprzez go w nadchodzących wyborach samorządowych.
Obowiązujące do marca zeszłego roku przepisy pozwalały śledczym na przekazywanie informacji o prowadzonych przez prokuratury sprawach premierowi lub prezydentowi RP, gdy sprawy te dotyczyły bezpieczeństwa państwa. Teraz akt może sobie zażądać każdy poseł i senator. Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, parlamentarzyści rożnych partii skorzystali z tego prawa ponad 350 razy.
Wśród nich jest Jarosław Kaczyński, który zechciał zapoznać się z 13 sprawami, w tym między innymi z tą dotyczącą prezydenta Przemyśla, Roberta Chomy. Śledztwo prowadzi obecnie rzeszowska „okręgówka” i toczy się ono z doniesienia dwóch przemyślan, Rafała Oleszka i Daniela Stołowskiego oraz datuje od poprzednich wyborów samorządowych w 2014 roku. Podczas kampanii zarzucali oni prezydentowi Chomie m.in. niegospodarność oraz korupcyjne powiązania z jedną z przemyskich firm. Właściciel tejże firmy zwrócił się do sądu, który podzielił jego stanowisko.
Tymczasem obaj przemyślanie złożyli do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przez Roberta Chomę przestępstw na szkodę miasta. Śledztwo było umorzone, ale później ponownie je wznowiono. Dotyczy kilku wątków i jak się dowiadujemy, pojawiają się też nowe. Rafał Oleszek, który był radnym poprzedniej kadencji, a podczas ostatnich wyborów nie zdobył mandatu, obecną sytuację komentuje dość oględnie. – Ze względu na dobro śledztwa nie mogę ujawniać szczegółów, ale liczę, że może wreszcie nastąpi przełom w tej sprawie – powiedział nam we wtorek.
Robert Choma ma nieco więcej do powiedzenia: – To tajemnicze śledztwo w sprawie rzekomej niegospodarności prezydenta miasta wcale nie jest takie tajemnicze, bo dotyczy doskonale znanej mieszkańcom sprawy, której początek datuje się jeszcze na kampanię wyborczą przed poprzednimi wyborami samorządowymi. Sprawa została zresztą jakieś dwa lata temu umorzona, ponowne przesłuchania z tego co wiem, są związane z tym, że wnioskodawcy co chwilę dorzucają nowe wątki, sztucznie ją przedłużając. Trudno więc nawet komentować obecne doniesienia prasowe – napisał w odpowiedzi na naszą prośbę o komentarz.
Wiele wskazuje na to, że prezes PiS chce przyjrzeć się samodzielnie Chomie, nim zadecyduje o poparciu go przez PiS w przyszłorocznych wyborach samorządowych. Wcześniej prezydent Przemyśla zdecydowanie deklarował, że nie chce już walczyć o fotel włodarza miasta. Gdy jednak PiS wycofał się z planowanej ustawy o dwukadencyjności w samorządach, najwyraźniej zmienił zdanie i jak obecnie informował decyzji w tej sprawie jeszcze nie podjął. W tej kadencji Choma, który ma swój klub „Regia Civistas” (4 radnych) współrządzi z PiS (10 radnych).
Monika Kamińska



6 Responses to "Prezydent Przemyśla pod lupą prezesa PiS"