
MIELEC. Czy prezesi na pewno wydają pieniądze podatników w sposób racjonalny?
Na temat funkcjonowania miejskich spółek słyszy się różne rzeczy. Nie zawsze są to informacje, które budują. Słychać m.in. o kontrowersjach wokół: obsady stanowisk, wydawania pieniędzy czy zaciągania kredytów. W końcu radni powiedzieli „dość” i zażądali od władz miasta szczegółowych danych. Wiceprezydent Jan Myśliwiec mówi jednak, że nie wszystko może zdradzić, bo zabrania mu tego tajemnica handlowa.
O ujawnienie informacji dotyczących funkcjonowania miejskich spółek prawa handlowego zwróciła się z oficjalnym wnioskiem do władz miasta radna PiS, Barbara Tutro.
Dane mają dotyczyć tego i ubiegłego roku. Co w nich ma się znaleźć? – Dochodzą mnie głosy, że dotacje zaczynają przerastać zyski spółki. Dlatego chcemy wiedzieć, ile tych dotacji było i dla kogo – wyliczała Barbara Tutro. – Spółki to monopoliści w swojej branży, ale wydają pieniądze na promocję i reklamę. Ile dokładnie? Chcemy też wiedzieć więcej o umowach spółek z klubami sportowymi i innymi podmiotami; a także o zaciągniętych przez nie kredytach, ich celowości i kosztach obsługi banków, które je udzielały.
Radna PiS zapytała także o dane dotyczące zawieranych kontraktów. – Chciałabym się upewnić, czy wszystkie te wydatki nie mają negatywnego wpływu na płace najmniej zarabiających pracowników spółek, albo na podwyżki cen wody – argumentowała swój apel.
Wiceprezydent Jan Myśliwiec obiecał, że przedstawi dane, o jakie wnioskowała Barbara Tutro, ale… nie wszystkie. – Pewnych informacji absolutnie nie możemy ujawniać. Mam na myśli m.in. kwestie zaciągania kredytów, co jest tajemnicą handlową, której nie wolno ujawniać. Natomiast oświadczenia majątkowe prezesów spółek są jawne, a ich zarobki kształtują ustawy sejmowe. Ograniczamy to jako miasto w jakiś sposób, żeby nie było „sytuacji kominowych”. To są zasady, które stosowane są do wszystkich naszych spółkach.
Paweł Galek


