
KRAJ, MIELEC. Nieoficjalnie mówi się, że kontraktem na zakup 16 śmigłowców dla polskiej armii po równo miałyby podzielić się zakłady w Mielcu i Świdniku.
Ministerstwo Obrony Narodowej powołało dwa zespoły negocjacyjne, które mają przygotować zakup 16 śmigłowców, z których po osiem ma trafić do sił specjalnych i morskich. Decyzja w tej sprawie ma zapaść jeszcze w tym roku. O kontrakt walczą trzy podmioty: Airbus Helicopters ze swymi Caracalami, a także Polskie Zakłady Lotnicze w Świdniku (oferuje dwie maszyny: AW-101 i AW-149) oraz w Mielcu (Black Hawk).
Temat ma już swoją dość długą historię. Zaczęło się od kontrowersyjnego przetargu na zakup 50 śmigłowców wielozadaniowych dla MON, który ponad dwa lata temu wygrało (?) francuskie konsorcjum Airbus Helicopters. O tym werdykcie powiadomił były prezydent Bronisław Komorowski. Po zmianie władzy w Polsce przetarg został unieważniony.
Śmigłowce z Mielca do sił specjalnych?
Wydawało się również, że na kolejnym rozdaniu skorzystają firmy funkcjonujące na terenie Polski. Świadczyły o tym obietnice składane przez polityków PiS, m.in. podczas wizyt w Polskich Zakładach Lotniczych w Mielcu. Np. Antoni Macierewicz, szef MON, zapewnił, że w ub.r. rząd kupi dwie maszyny z PZL, w tym – osiem, a w następnych latach – kolejne. Już wiadomo, że pierwszej części obietnic nie dotrzymał. W Mielcu tracą cierpliwość.
Politycy PiS studzą emocje. Zapewniają, że MON przyspieszył procedurę przetargową na zakup 16 śmigłowców, z których 8 ma trafić do sił specjalnych, a pozostałe 8 do marynarki (mają m.in. służyć do akcji ratowniczych i walki z okrętami podwodnymi). Wyniku przetargu ma zostać ogłoszony jeszcze w tym roku. O rządowe pieniądze biją się: Airbus Helicopters oraz PZL Mielec i Świdnik. Podobno największe szanse mają dwie ostatnie firmy.
Mało tego, mówi się, że mają one po połowie podzielić się kontraktem: Black Hawk’i trafiłyby do sił specjalnych, a maszyny ze Świdnika do marynarki. To jednak spekulacje.
Szef „Solidarności”: – Jestem optymistą
Marian Kokoszka, przewodniczący „Solidarność” w PZL Mielec, nie kryje swojego zaniepokojenia wydłużającym się postępowaniem: – Nie da się ukryć, ten proces się opóźnia – przyznaje. – Złożyłem wniosek na Krajowej Sekcji Przemysłu Lotniczego „Solidarność”, żeby w trybie pilnym zebrał się zespół trójstronny w tym temacie – po to, żeby deklaracje, które padają publicznie, były dotrzymywane. To nie znaczy, że nie jestem optymistą
– W dalszym ciągu liczę na to, że kontrakt MON trafi firm, które funkcjonują na terenie Polski – zaznacza nasz rozmówca. – Mam nadzieję również, że rozliczeni zostaną ci, którzy stali za przetargiem na śmigłowce z kwietnia 2015 r. To był wielki skandal i ewidentny przekręt. Za tym kryły się jakieś szemrane interesy. To że nic z tego kontraktu nie miałaby polska gospodarka, jest sprawą oczywistą. Ponad 13 mld zł z tamtego przetargu zostałoby wyprowadzone z Polski i uratowałoby miejsca pracy we francuskiej firmie Airbus.
Paweł Galek



5 Responses to "Śmigłowce z Mielca faworytem przetargu MON"