
RZESZÓW. Puszki po piwie, puste butelki i inne śmieci zaprzeczają tezie o najczystszym mieście w Polsce.
Gdy po jednej stronie Wisłoka kwitnie życie rekreacyjne, po drugiej, między zaroślami, piętrzą się hałdy śmieci. Mowa tutaj o zarośniętym brzegu Wisłoka prowadzącym od remontowanej kładki pieszo-rowerowej na Bulwarach do mostu Zamkowego. Na wydeptanej ścieżce można natrafić na butelki po piwie, puszki, ale także na inne pozostawione tam śmieci. Mieszkańcy zastanawiają się, dlaczego miasto nie reaguje i pozwala na zanieczyszczanie największych terenów rekreacyjnych w Rzeszowie?
– Wystarczy się tamtędy przespacerować, aby zobaczyć, jak to miejsce tragicznie wygląda – mówi pani Anna Wróbel, Czytelniczka Super Nowości. – Od kiedy zamknęli kładkę, spaceruję tamtędy bardzo często. Zazwyczaj mijam jakiegoś pana z puszką piwa w ręce, w plastikowej torbie ma jeszcze trzy. Gdy tylko kończy mu się trunek, wyrzuca pustą puszkę w krzaki – informuje pani Anna. Inni mieszkańcy traktują to miejsce podobnie, pozostawiają tam niechciane ubrania, a nawet plastikowe miski i inne śmieci. – Niedawno ze znajomymi posprzątaliśmy to miejsce. Niestety, na marne. Po kilku dniach było tak samo – dodaje pani Anna.
Dlaczego nikt nie reaguje, tym bardziej, że miasto jeszcze nie tak dawno chwaliło się wygraną w plebiscycie na najczystsze miasto w Polsce?
– Tereny, o których mowa, są własnością prywatnych właścicieli, do nich należy również ich uprzątnięcie. Od dawna staramy się je odkupić, aby wybudować tam ścieżki pieszo-rowerowe, jednak bez skutku – wyjaśnia Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydent miasta. – Miejsca, w których jest dużo śmieci, mieszkańcy mogą zgłaszać do straży miejskiej. Wtedy ta odszuka właściciela i będzie kazała mu natychmiast uprzątnąć zanieczyszczony teren – podpowiada rzecznik.
af





11 Responses to "Dzikie wysypisko śmieci w pobliżu terenów rekreacyjnych"