Ojciec z synem spłonęli w awionetce (FILM, ZDJĘCIA)

Fot. Paweł Galek
Fot. Paweł Galek

MIELEC. Samolot tuż po starcie z lotniska runął w dół i stanął w płomieniach.

To, co zastaliśmy na miejscu tragedii, było przerażające. Z samolotu został tylko kawałek ogona. Reszta uległa całkowitemu spaleniu. Obok leżały zwęglone zwłoki dwóch osób. Jak się okazało, był to ojciec z 16-letnim synem. Obaj w czwartek (20 bm.) stawili się w Mielcu, by dzień później odlecieć do swego domu. Tuż po starcie ich awionetka z nieustalonych dotąd przyczyn runęła w dół, spadając tuż za ogrodzeniem lotniska.

Tragedia, do której doszło w piątek (21 bm.) w okolicach ul. COP-u w Mielcu wstrząsnęła regionem. Z ustaleń policji wynika, że przed godz. 8 rano awionetka z dwiema osobami na pokładzie wystartowała z mieleckiego lotniska i chwilę potem nagle runęła w dół.

FILM INTERNAUTY Z MIEJSCA WYPADKU

Dwuosobowy ultralekki samolot
Maszyna spadła tuż za ogrodzeniem lotniska i stanęła w płomieniach. Śmierć na miejscu ponieśli dwaj mężczyźni, którzy lecieli samolotem. Byli to mieszkańcy województwa śląskiego: ojciec (43 l.) z synem (16 l.). Dzień wcześniej zawitali oni do Mielca, by wrócić samolotem do swego domu. Jak ustaliliśmy, rozbita maszyna to Pelegrin Tarragon, ultralekki dwuosobowy samolot na łotewskich numerach rejestracyjnych, należący do osoby prywatnej.lotnisko tragedia2

Na miejscu tragedii pracowali mieleccy policjanci. – Nasi funkcjonariusze dokonują właśnie oględzin, wykonują też dokumentację fotograficzną. Te i inne czynności odbywają się pod nadzorem prokuratora – informowała nas w dniu tragedii Urszula Chmura, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Mielcu. – Na miejsce jadą inspektorzy z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, którzy mają wyjaśnić okoliczności i przyczyny tej tragedii.

Są różne scenariusze
Nie wiadomo, co zawiniło: stan techniczny awionetki, pogoda czy zachowanie pilota. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zaraz po starcie samolot wpadł w tzw. korkociąg. Pojawia się też wersja wskazująca na to, że podczas zbyt gwałtownego wznoszenia się awionetki w górę odcięty został dopływ paliwa, co spowodowało zatrzymanie pracy silnika. Mówi się też, że wpływ na tragedię mogła mieć zabudowa okolic lotniska. Są też inne opcje.

– To wszystko jest w trakcie badań, analiz i wyjaśniania – zastrzega Urszula Chmura. – Być może uda się coś ustalić podczas przesłuchań świadków zdarzenia. W pobliżu jest budowa i ponoć pracujący tam ludzie widzieli tę katastrofę. Zobaczymy, co powiedzą.

lotnisko tragedia1

„Samolot płonął, nie było jak podejść”
W akcji gaszenia wraku wzięło udział 14 strażaków z 4 zastępów plus dwa pojazdy operacyjne. – Zgłoszenie otrzymaliśmy o godz. 7.50, powrót nastąpił zaś o godz. 9.25 – mówi nam Łukasz Kapinos z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Mielcu. – Nasze działania polegały tylko na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia i gaszeniu pożaru.

– Nie było możliwości prowadzenia innych działań, bo maszyna była cała w ogniu. Nie było jak podejść. Aby ugasić pożar, musieliśmy użyć swojego sprzętu ochrony osobistej i zasięgu prądu gaśniczego. W trakcie gaszenia ognia dostrzegliśmy zwęglone zwłoki.

– Z samolotu pozostała tylko część ogona. Reszta się spaliła – zaznacza nasz rozmówca. – To była mała maszyna kompozytowa, więc z niej nic nie zostało. Znaleźliśmy tylko bagaże, walizki i inne tego typu przedmioty. Miejsce tragedii przekazaliśmy policji. Ona zabezpieczała go aż do momentu przyjazdu inspektorów z komisji badania wypadków.

Paweł Galek

 lotnisko tragedia3 lotnisko tragedia4

Leave a Reply

Your email address will not be published.