
SANDOMIERZ. Mieszkańcy powiatu sandomierskiego oskarżają sadowników, że strzelając do chmur z działek przeciwgradowych doprowadzili do suszy w regionie.
W sandomierskim zagłębiu sadowniczym, plantatorzy jabłek w ciągu kilku ostatnich lat uzbroili się w działka przeciwgradowe, których używają do tego, by rozbijać chmury i chronić owoce przed gradem. Problem w tym, że strzały oddawane są ponoć częściej niż potrzeba, robią ogromny hałas, płoszą zwierzynę i doprowadziły do drastycznego spadku opadów deszczu.
Jednym z pierwszych, który zamontował taki sprzęt był Łukasz Wróblewski, sadownik z ponad 20-letnim stażem. Grad dał mu w kość niejeden raz. Po miesiącach wytężonej pracy wystarczyło nawet kilkudziesięciosekundowe gradobicie, by tysiące jabłek nie nadawały się do sprzedaży. W 2013 roku zakupił działo, które miało być jego orężem przeciwko gradowi.
Urządzenie, które było wówczas jednym z trzech w Polsce ukryte było w niewielkim blaszaku, nad którym górowała metalowa dysza ustawiona pionowo w niebo, a dokładniej w gradowe chmury.
Mechanizm jej działania oparty był na prostym pomyśle. Wewnątrz blaszaka po jednej stronie stoją butle z acetylenem, po drugiej dysza. Za niewielką ścianką działową zamontowana jest część elektroniczna urządzenia.
Falą dźwiękową w chmurę
– Urządzenie wyposażone jest w radar, który wyczuwa nadchodzące chmury gradowe i strzela w nie na wysokość 15 tys. metrów falą dźwiękową powstałą w wyniku zmieszania powietrza i acetylenu. Jest ona dodatnio naładowana. Ładunek ten zmienia polaryzację chmury, czyli miesza powietrze zimne z ciepłym i nie dopuszcza w ten sposób do powstania kulek gradowych. Z takiej chmury spadnie jedynie deszcz lub śnieg – tłumaczył nam sadownik.
Na używane przez sadowników działa zaczęli się jednak skarżyć mieszkańcy regionu. Przeciwko falom dźwiękowym ruszyła fala krytyki. Chodzi o hałas, jaki towarzyszy wystrzałom oraz brak deszczu.
Winni suszy i hałasu
Skargi na sadowników używających działek wpłynęły m.in. do Starostwa Powiatowego w Sandomierzu. Zdaniem autorów protestów, działka strzelają niemal do każdej chmury, zarówno w dzień, jak i w nocy.
Starostwo opublikowało w tej sprawie swoje stanowisko i apeluje o to, by parlamentarzyści zajęli się sprawą uregulowania kwestii używania działek przeciwgradowych. W piśmie tym czytamy, że „zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ingerencja ww. urządzeń w lokalną cyrkulację atmosferyczną może przyczyniać się do drastycznego obniżenia poziomu opadów deszczu”.
Samorządowcy zwracają także uwagę na kwestię hałasu oraz problemu płoszenia ptaków i zwierząt. Działka przecwigradowe emitują bowiem hałas rzędu 130 dB, a więc równy temu wytwarzanemu przez samoloty odrzutowe. Sadownicy strzelają w nocy, kiedy to między 22 a 6 rano obowiązuje cisza nocna i niewątpliwie płoszą nim okoliczne zwierzęta i ptaki, w tym gatunki objęte ochroną.
„Żeby więc z całą stanowczością stwierdzić, iż urządzenia takie nie generują negatywnego wpływu na środowisko, należy przeprowadzić szereg specjalistycznych badań ukierunkowanych na drgania, oddziaływanie elektromagnetyczne, hałas” – pisze Stanisław Masternak, przewodniczący zarządu Starostwa Powiatowego w Sandomierzu.
Małgorzata Rokoszewska



2 Responses to "Fatalne skutki strzelania do chmur"