Supernowoczesny sprzęt w rzeszowskim szpitalu

Dokładnie taki sam sprzęt jak w Rzeszowie można spotkać m.in. w klinikach w Los Angeles, Kairze czy Brukseli. Fot. Paweł Dubiel
Dokładnie taki sam sprzęt jak w Rzeszowie można spotkać m.in. w klinikach w Los Angeles, Kairze czy Brukseli. Fot. Paweł Dubiel

RZESZÓW. Światowej klasy akcelerator do radioterapii skróci czas naświetlania pacjentów i precyzyjnie namierzy guza nowotworowego.

Nowy akcelerator, który trafił do Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 1 w Rzeszowie to kolos ważący 8 ton, który pracuje w niezwykle finezyjny sposób. Umożliwia szybką i precyzyjną radioterapię, bo zapewnia właściwy rozkład dawki promieniowania do całej objętości guza przy jednoczesnej maksymalnej ochronie zdrowych tkanek wokół. Taki sprzęt ma tylko kilka ośrodków w Polsce, a na świecie jedynie najlepsze kliniki, np. z Los Angeles lub Brukseli.

Akcelerator ma porównywalne parametry jeżeli chodzi o siłę czy dawki napromieniowania, pozwala natomiast na zastosowanie kilku nowych technik, np. techniki obrotowej (ruch głowicy dookoła pacjenta), z jednoczasowym monitorowaniem jego ułożenia przez tomograf, czy tzw. bramkowanie, modulowanie intensywności napromieniania, polegające na wyłączaniu ekspozycji promieniowania, wtedy kiedy guz nowotworowy znajduje się na wskutek oddychania pacjenta poza wiązką promieniowania.

– Urządzenie ma ruchomą głowicę, która obraca się wokół ciała pacjenta i w ten sposób podaje całą zaplanowaną dawkę promieniowania z każdej strony guza. Podczas takiego obrotu można modulować dawkę promieniowania, dzięki czemu jest ono mniej lub bardziej intensywne. Dotychczas używane akceleratory pozwalały na podanie dawki promieniowania w pozycjach statycznych. Nowe urządzenie ma wbudowany tomograf komputerowy, który pozwala na sprawdzenie ułożenia ciała pacjenta, bo ono każdego dnia może być inne. Inaczej narządy układają się np. kiedy mamy pełny pęcherz lub więcej gazów w żołądku i jelitach – mówi Damian Sikorski, z-ca kierownika zakładu radioterapii.

Chodzi o to, żeby maksymalnie ochronić zdrowe narządy, bo dawka promieniowania, która jest podawana, jest bardzo silna. Dlatego najwięcej czasu zajmuje ułożenie pacjenta i przygotowanie do radioterapii.

W Polsce tego typu akceleratory to rzadkość
– Dokładnie taki sam sprzęt spotkać można w klinikach w Los Angeles, Kairze czy Brukseli – mówi Witold Wiśniewski, dyrektor KSW nr 1. – Nam udało się go pozyskać wygrywając konkurs w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych. – Dzięki temu szpital dostał z Ministerstwa Zdrowia 7 mln zł. Pozostałe 3 wyłożył marszałek województwa.

Inwestycja w onkologię jest konieczna, bo rocznie na Podkarpaciu diagnozuje się 9 tys. nowych zachorowań na raka, z czego ponad połowa leczona jest przy pomocy radioterapii. Tylko u nas napromienianiem rocznie leczymy ok. 1800 osób, które średnio przyjmują po 25 dawek. Nowy akcelerator z uwagi na jego parametry będzie używany do bardziej skomplikowanych procedur, np. w nowotworach głowy i szyi.

Zakupiony sprzęt to nie jedyna inwestycja, jaka czeka szpital. Według szacunków dyrekcji, w obecnej perspektywie unijnej, czyli do roku 2020 KSW nr 1 uda się pozyskać w sumie 100 mln zł. Na dziś pewnych jest 75 mln zł. Dzięki tym pieniądzom poprawi się komfort pacjentów m.in. na oddziale gastroenterologii, hematologii, nefrologii, a także psychiatrii i ginekologii. – Od kilku lat mam duży komfort pracy, bo mogę stratować w konkursach i projektach bez obaw o środki własne, bo te zapewnia marszałek województwa – przyznaje dyrektor Wiśniewski.

Jak dodał zaś Władysław Ortyl, marszałek województwa, jego uwaga jest skupiona teraz na pozyskaniu dla „Chopina” ultranowoczesnej aparatury PET, czyli sprzętu do wczesnego wykrywania raka. Chodzi o ty, by był w dyspozycji publicznej jednostki. Od dawna zachęcam też prezydenta miasta do stworzenia wielopoziomowego parkingu dla studentów, kadry medycznej i pacjentów. My też chcemy w tym procesie uczestniczyć – mówił.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.