
PRZEWORSK. Mieszkaniec okolic Łańcuta miał zaczepiać dziewczynki, dotykać je i proponować im seks.
Na 2 lata pozbawienia wolności skazał sąd 37-letniego mężczyznę spod Łańcuta, który miał molestować seksualnie dwie dziewczynki poniżej 15. roku życia i naruszyć nietykalność cielesną kolejnej, która ukończyła 15 lat. Choć początkowo zwyrodnialec nie przyznawał się do winy, ku zaskoczeniu nawet samych prokuratorów, przed sądem dobrowolnie poddał się karze.
– Mężczyzna prócz kary pozbawienia wolności otrzymał również zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych na odległość nie mniejszą niż 100 metrów przez 10 lat oraz ma wypłacić każdej pokrzywdzonej zadośćuczynienie w wysokości 3 tys. zł – mówi prok. Marzena Strokoń z Prokuratury Rejonowej w Przeworsku.
Ofiarami 37-latka padły trzy dziewczynki: dwie w wieku 13 lat i jedna 16-letnia. One mężczyznę rozpoznały, dlatego możliwe było jego oskarżenie i w efekcie skazanie. Niewykluczone jednak, że dzieci poszkodowanych przez zwyrodnialca było więcej. Niestety, nie wszystkie, które mogły być przez niego nagabywane potrafiły jednoznacznie wskazać na niego jako na sprawcę. Mężczyzna, jak wynika z relacji poszkodowanych, jeździł po powiecie przeworskim samochodem, zatrzymywał się w miejscach, gdzie przebywają dzieci i je zaczepiał. Miał wyciągać przez szybę rękę i dotykać je również w miejscach intymnych.
Początkowo prokuratorzy przypisywali mu jeszcze trzy tego typu seksualne zachowania, których miał dopuścić się w stosunku do kolejnej trójki dzieci. Ostatecznie jednak wyłączono je ze sprawy i umorzono, bo nie udało się udowodnić winy 37-latka. Jak opowiadały dzieci, nieznajomy mężczyzna miał zaczepiać je siedząc w samochodzie z opuszczonymi spodniami i miał im też proponować seks.
Ku zaskoczeniu prokuratorów… dobrowolnie poddał się karze
Od samego początku 37-latek upierał się podczas przesłuchań w prokuraturze, że nie jest winien zarzucanych mu czynów. Obstawał przy swoim również wtedy, gdy prokuratura skierowała już przeciwko niemu do sądu akt oskarżenia. – Ku mojemu zaskoczeniu ostatecznie mężczyzna przyznał się do wszystkiego przed sądem. Nie wiem, czy to przemyślał, czy stało się tak na skutek rozmów z obrońcą. Na rozprawie złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze i, co ciekawe, gdy został już skazany, chciał jak najszybciej rozpocząć odbywanie kary – kończy prok. Strokoń.
Katarzyna Szczyrek


