
PRZEMYŚL. Władze Przemyśla pomysłu na lato dla swoich mieszkańców i turystów nie mają.
Mamy kolejne upalne lato w pełni, a w Przemyślu jak zwykle nie ma gdzie plażować. – O basenach tylko się mówi i nic więcej – skarżył się nasz Czytelnik. – A i nad Sanem nie ma cywilizowanego miejsca do opalania się i kąpieli. Do czego to podobne? Miasto mieniące się turystycznym i leżące nad rzeką – irytował się przemyślanin.
W sprawie planowanego kompleksu basenów nasz Czytelnik nie do końca miał rację. A to dlatego, że w połowie lipca zakończyły się prace nad dokumentacją projektową wykonaną przez firmę z Dębicy wyłonioną w nieograniczonym przetargu. Złożono już wniosek o pozwolenie na budowę. Rzecz w tym, że sam projekt kosztował miasto prawie 320 tys. złotych, a do czasu wybudowania basenów upłynie jeszcze mnóstwo wody w Sanie, bo miejska kasa świeci pustkami i nawet pozyskawszy fundusze z zewnątrz miasto będzie mieć najpewniej problem, skąd wziąć na wkład własny dla tej inwestycji, która ma kosztować 45 mln złotych.
A propos wody w Sanie. Skoro na obiecane przez władze miasta baseny przemyślanie i odwiedzający miasto muszą jeszcze poczekać, to dlaczegóż by nie poplażować nad rzeką, jak to się dzieje w wielu miastach w kraju. – A niby gdzie? – dopytywał nasz Czytelnik. – Jak nie kamienie, to zarośla, albo klująca skoszona trawa – żalił się. – Czy naprawdę miasto nie mogłoby pomyśleć o wydzieleniu „kawałka” Sanu pod plażę? – zastanawiał się. – Czy trudno byłoby przywieźć trochę piasku i zatrudnić ratownika?
Kiedyś na zasańskim osiedlu Kmiecie była miniplaża i ratownik też. Miniplaża została, choć kamienista, ale ratownik gdzieś tajemniczo zniknął. Czyli de facto opalać się tu, a przede wszystkim kąpać „można” na dziko. Mimo to ludzie korzystają z tego małego w miarę cywilizowanego skrawka nad wodą, albo … – Ja wolę do Ostrowa pojechać poplażować – zwierzyła się nam przemyślanka w średnim wieku. – A jak mam ochotę na basen, to jeżdżę do Jarosławia – zdradziła.
Artur Komorowski z przemyskiego magistratu wyjaśnił: – Kiedyś obowiązywały inne przepisy Prawa wodnego dotyczące rzek górskich i terenów zalewowych, stąd możliwe było utworzenie plaży na Kmieciach – tłumaczył. – Obecnie przepisy są takie, że byłaby to duża trudność techniczna i administracyjna – dodał.
Wygląda na to, że Przemyśl pomysłu na lato dla swoich mieszkańców i turystów nie ma. W każdym razie dla tych dorosłych, bo dzieci mają przynajmniej „Park Wodny”.
Monika Kamińska



2 Responses to "W mieście nie ma gdzie plażować"