Była przemoc w żłobku czy nie?

Do bicia dzieci miało dochodzić w Żłobku Miejskim w Tarnobrzegu. Fot. Bogdan Myśliwiec
Do bicia dzieci miało dochodzić w Żłobku Miejskim w Tarnobrzegu. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Nie milkną echa afery związanej z byłą pracownicą tarnobrzeskiego Żłobka Miejskiego.

Była opiekunka ze Żłobka Miejskiego w Tarnobrzegu żąda przeprosin od radnego, który miał naruszyć jej dobra osobiste. Kamil Kalinka podczas czerwcowej sesji Rady Miasta wywołał temat przemocy, której miała się dopuszczać na dzieciach opiekunka  z 30-letnim stażem. Z ust radnego padły słowa o chorobie psychicznej kobiety, nadużywaniu alkoholu i niebieskiej karcie.

Nie ma delikatniejszych, a jednocześnie bardziej bulwersujących spraw niż te dotyczące przemocy, która jest stosowana wobec bezbronnych dzieci. Wobec sytuacji, w której rodzice zostawiają pod opieką zaufanych dorosłych swoje pociechy i dzieje się im wówczas krzywda trudno przejść obojętnie. Jest problem w tarnobrzeskim żłobku, czy go nie ma? Z tego, co ustaliliśmy sprawa opiekunki toczy się w sądzie. Kobieta, nie kryjąc swoich danych osobowych publicznie broni swojego imienia. Z placówki została w czerwcu odwołana dyrektorka. Coś się więc dzieje, pytanie jednak co? I czy nie cierpią na tym dzieci. Dobre imię placówki otwartej zaledwie cztery lata temu, ucierpiało niewątpliwie, bo do tej pory, cieszyła się ona ogromną popularnością, a dostać się do niej jest bardzo trudno.

Szokujące oskarżenia
Zacznijmy więc od początku. Miesiąc temu na sesji Rady Miasta Tarnobrzega radny Kamil Kalinka odczytał list od rodziców, którzy poprosili go interwencję w sprawie zwolnionej z placówki opiekunki. Z listu wynikało, że kobieta stosowała wobec dzieci przemoc, nadużywała alkoholu, leczyła się miała założoną niebieską kartę oraz że odsunięto ją od pracy w żłobku w lutym br. W Sądzie Pracy kobieta dochodzi swoich praw, bo chce do pracy wrócić. Jak informowali rodzice, opiekunkę zwolniła dyrektorka, a tą natomiast w czerwcu odwołał ze stanowiska prezydent. Rodzice obawiają się, że opiekunka wobec, której mają zastrzeżenia wróci do pracy z ich dziećmi.

Afera wybuchła. Radny o kobiecie na publicznym forum powiedział, że ma ona problemy psychiczne, w jej domu także dochodziło do przemocy i ma założoną niebieską kartę.

Koleżanki stanęły w obronie
W Tarnobrzegu zawrzało. Co ciekawe jednak, zaraz po tym, jak wobec kobiety padły zarzuty, pojawiły się także głosy poparcia dla jej doświadczenia i pracy, która wielokrotnie była nagradzana. W jednym z tygodników lokalnych, został także opublikowany list, w którym koleżanki z pracy bronią oskarżanej opiekunki, a winę za złą atmosferę w placówce zrzucają na zwolnioną w czerwcu dyrektorkę.

W miniony czwartek, temat żłobka wrócił na sesję Rady Miasta. Na prośbę oskarżanej opiekunki został bowiem odczytany list przez jednego z radnych.

„Dokonał pan na mnie publicznego linczu”
– Zostałem poproszony o odczytanie wezwania do usunięcia naruszenia dóbr osobistych, do którego doszło na ostatniej sesji przez radnego Kamila Kalinkę. „W związku z oburzającym wystąpieniem radnego Kamila Kalinki, podczas którego odczytał list rodziców bez podania ich nazwisk, z którego treści wynikało, że nadużywam alkoholu, leczę się u psychiatry i mam założoną niebieską kartę w związku ze znęcaniem się nad dziećmi i mężem oświadczam, że dokonał pan jako radny publicznego linczu mojej osoby, stwarzając wrażenie jakby pana zdanie pokrywało się ze zdaniem autorów pisma, na które pan się na sesji powołał. Prawdą jest, że wzięłam w 2015 roku rozwód, a w czerwcu 2017 r. mój były mąż został wyeksmitowany z mojego mieszkania i dzieci. To nie ja miałam założoną niebieską kartę, ale mój były mąż. Od 30 lat zajmuję się małymi dziećmi, swoje też wychowałam na uczciwych Polaków w tak trudnych warunkach, jakie musiałam znosić…

Kobieta zarzuca radnemu, że opierając się na piśmie kilku rodziców osądził ją w sposób bezprawny, bezpodstawny i pozbawiony człowieczeństwa. Opinii publicznej przekazał natomiast opinię taką, że rodziców nastawionych przeciwko niej jest dużo więcej niż w rzeczywistości.

Opiekunki wystąpiła do radnego o dokonanie publicznych przeprosin na sesji Rady Miasta oraz przeprosiny w mediach publicznych.

Radny nie zamierza przeprosić
Radny Kamil Kalinka powiedział, że opiekunki nie przeprosi. Jest bowiem w posiadaniu pisma, które rodzice skierowali do dyrektorki żłobka. Odczytał je zresztą i są w nim opisy konkretnych zdarzeń, które miały mieć w miejsce w placówce. Dwie matki skarżą się w nim, że dzieci były bite, bały się przychodzić do żłobka, budziły się z płaczem w nocy.

– Nie żałuję, że ten temat poruszyłem, cieszę się, że ta pani do dzieci nie wróci, bo taką deklarację złożył prezydent Kiełb.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.