Niewyjaśniona zbrodnia sprzed lat

To na piętrze tego pawilonu handlowego przy ul. Ofiar Katynia doszło do zabójstwa z-cy kierownika marketu. Fot. Wit Hadło
To na piętrze tego pawilonu handlowego przy ul. Ofiar Katynia doszło do zabójstwa z-cy kierownika marketu. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW, PODKARPACIE. Dla 11 tys. zł i bezużytecznych bonów towarowych zabili kierownika marketu w Rzeszowie.

13 marca 1999 roku, parę minut po godzinie 23 oczom policjantów ukazał się makabryczny widok. 33-letni zastępca kierownika marketu spożywczego, Antoni W. leżał w pokoju z owiniętą wokół głowy taśmą. Wokół niego znajdowała się spora kałuża krwi. Krew znajdowała się także przy sklepowych kasach. Choć od zbrodni minęło już 18 lat, ta nie została wyjaśniona po dzień dzisiejszy, ale być może nowi świadkowie i nowe okoliczności już niedługo pozwolą policjantom z podkarpackiego Archiwum X na rozwikłanie sprawy tego koszmarnego zabójstwa.

13 marca Antoni W. pozostał sam po zamknięciu sklepu przy ul. Ofiar Katynia w Rzeszowie. Liczył utarg, wypełniał dokumenty. Ktoś jednak wszedł głównymi, sklepowymi drzwiami lub przez niewielkie okienko. Tuż przed godziną 23 przyjechali na miejsce ochroniarze zaniepokojeni tym, że sklepowy alarm nie został uzbrojony. Na miejscu znaleźli zwłoki.

Ścigali go przez cały sklep
Jak doszło do tej zbrodni? Policjanci znający szczegóły tej zbrodni twierdzą, ze prawdopodobnie jeden z napastników uderzył zastępcę kierownika w twarz już przy drzwiach wejściowych. Ten zaczął uciekać. Zabójcy dopadli go dopiero przy kasach. Musiał otrzymać wiele ciosów, prawdopodobnie był duszony „rozdzielaczem” do zakupów, jaki klienci kładą na taśmie do wystawiania towaru. Nieprzytomnego zaciągnęli do pokoju kierownika. Tam skrępowali mu ręce i nogi taśmą klejącą. Tą samą taśmą owinęli mu także szczelnie głowę, tak że wyglądała jak mumia. Po sekcji zwłok okazało się, że Antoni W. miał uszkodzony nos i złamaną krtań, ale bezpośrednią przyczyną śmierci było uduszenie.

Ukradli niewiele
Zabójcy ukradli 11 tys. zł i wykorzystane bony towarowe. Zabrali także dowód osobisty, prawo jazdy i dowód rejestracyjny Antoniego W. Wiadomo, że zabójcy nie otwierali jednak zaparkowanego przy sklepie „malucha” swojej ofiary. Funkcjonariusze dotarli wówczas do dwóch świadków, którzy z oddali widzieli dwóch mężczyzn kręcących się przy głównym wejściu do sklepu. Nie wystarczyło to jednak do sporządzenia portretu pamięciowego. Przesłuchano wielu ludzi, zbadano ślady linii papilarnych 180 osób, ale śledztwo stanęło. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jednym z typowanych zabójców był emerytowany policjant. Zabezpieczono również ślady biologiczne i to one w świetle nowych badań mogą pomóc w rozwikłaniu tej zagadki. Być może pomogą także nowi świadkowie. Czy zabójcy staną przed sądem po tylu latach?

Wszystkich świadków, którzy przypomną sobie po latach nawet najdrobniejszy szczegół pomocny w złapaniu zabójców proszeni są o kontakt z policjantami z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji pod numerem 17 858 23 25 lub 997.

Grzegorz Anton

3 Responses to "Niewyjaśniona zbrodnia sprzed lat"

Leave a Reply

Your email address will not be published.