
RZESZÓW. Strażnicy objęli specjalnym nadzorem rzeszowski deptak.
– Co to się dzieje na ulicach wlotowych do ul. 3 Maja? Aż roi się tam od straży miejskiej. Ja rozumiem, że obowiązuje zakaz ruchu, ale żeby od razu wysyłać chmary strażników do ochrony przed kierowcami, którzy się jednak na ul. 3 Maja zapędzą? Przecież to przesada – irytuje się pan Włodzimierz z Rzeszowa.
Rzeczywiście. Od około miesiąca, czyli od czasu, kiedy w związku z wymianą nawierzchni na nową zaczął obowiązywać całkowity zakaz ruchu samochodów na ul. 3 Maja, ta znalazła się pod specjalnym nadzorem strażników miejskich. Spotkać można ich tu niemal na każdym kroku. – Są znaki? Są. No to logicznym jest przecież, że ludzie będą się do nich stosować. Ale wychodzi na to, że na każdy znak przypada jeszcze dodatkowo strażnik, a nawet kilku. A to już staje się wręcz zabawne. Skąd ta nadgorliwość straży? Czyżby to przykaz prezydenta i głównego pomysłodawcy tej zmiany? – komentuje w mailu wysłanym do naszej redakcji inny Czytelnik.
Z pytaniem, po co ten szczególny nadzór i jak długo jeszcze potrwa to swoiste „przyzwyczajanie” kierowców do nowych przepisów zwróciliśmy się bezpośrednio do Straży Miejskiej w Rzeszowie. – Oznakowanie jest nowe i strażnicy upominają, pouczają kierowców tak, żeby wszyscy się z nim zapoznali – mówi Marek Kruk, zastępca komendanta straży. – Z czasem pewnie będą postępowania mandatowe, ale w chwili obecnej prewencyjnie informujemy kierowców o potrzebie dostosowania się do nowych znaków.
Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że przymykanie oka na niesubordynowanych kierowców, którzy jednak pokuszą się o wjazd na ul. 3 Maja zakończy się w najbliższy piątek. Od tego czasu prócz pouczenia i wyjaśnienia co do nowego oznakowania, tacy kierowcy otrzymają stosowny mandat. Przypominamy, że zgodnie z taryfikatorem mandatów, za wjazd na 3 Maja będzie groziło do 500 zł i 5 punktów karnych.
ksz



10 Responses to "Dlaczego straż miejska pilnuje ulicy 3 Maja?"