
MIELEC. Doskonałym przykładem działania monitoringu jest mielecki Rynek.
Statystyki nie kłamią. Im więcej kamer monitoringu, tym bardziej miasto staje się bezpieczne. Doskonale widać to na przykładzie Mielca. – Kiedyś na Rynku mieliśmy do czynienia z nagminnym spożywaniem alkoholu, bójkami czy załatwianiem potrzeb fizjologicznych. Dziś, dzięki monitoringowi, są to marginalne sytuacje. Podobnie jest w innych częściach Mielca – zapewnia Arkadiusz Misiak, komendant Straży Miejskiej.
Tylko w tym roku na terenie miasta zainstalowanych zostało siedem kamer. Dotyczy to okolic w rejonie ul. Solskiego i Wyspiańskiego oraz al. Niepodległości. Wprowadzono dodatkowo monitoring w okolicach basenu i placu zabaw przy ul. Szafera.
Teraz osiedle Inwestorów
Ale na tym nie koniec. – Monitoring pojawi się też przy ul. Inwestorów – zapowiada Arkadiusz Misiak, komendant Straży Miejskiej. – Od co najmniej roku odbieramy sygnały, że dochodzi tam do dewastacji budynków i innych aktów wandalizmu. Teren ten wymaga więc monitorowania. Jeśli środki pozwolą, to kamera pojawi się również na wysokości McDonaldsa w rejonie ul. Wojsławskiej, gdzie również mieszkańcy skarżą się na ataki chuliganów.
– O lokalizacji monitoringu decydują mielczanie, posiłkujemy się także statystykami policji – zaznacza komendant. – Tu nie chodzi o to, żeby całe miasto nasycić kamerami, bo nie na to polega. Rzecz w tym, aby zapewnić ludziom bezpieczeństwo przy głównych ciągach komunikacyjnych, gdzie gromadzą się ludzie nadużywający alkoholu. W ub.r. z samego faktu istnienia monitoringu było ponad 80 interwencji w sprawie zakłócenia porządku publicznego.
„Nastąpiła poprawa bezpieczeństwa”
– Były to akcie, które wyprzedzały rozwój wypadków. Chodzi mi tutaj o spożywanie alkoholu, zaśmiecanie, czy tendencje do bójek. To wszystko było tłumione w momencie ujawnienia przez operatora monitoringu. Oprócz tego policja występowała do nas jakieś 50 razy o zabezpieczenie nagrań w celach dowodowych – podkreśla Arkadiusz Misiak.
Czy dzięki kamerom Mielec jest bezpieczniejszym miastem? – Wydaje mi się, że tak – twierdzi nasz rozmówca. – Przynajmniej w obszarach monitorowanych nastąpiła poprawa bezpieczeństwa. Dla przykładu kiedyś na Rynku nagminnie miały miejsca: bójki, picie alkoholu, czy załatwianie potrzeb fizjologicznych. Dziś są to marginalne sytuacje.
Paweł Galek


