
RZESZÓW. Czy matka Maksia i Lenki taiła przed pracownikami socjalnymi kontakty z 40-letnim Grzegorzem B., któremu zarzuca się zabójstwo niemowlęcia i znęcanie się nad dziewczynką?
Pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rzeszowie monitorowali rodzinę 6-miesięcznego Maksia i 2,5-letniej Lenki – wynika z kontroli przeprowadzonej w ośrodku przez pracowników Wydziału Polityki Społecznej Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie. Co ciekawe, w dokumentach brak „jakichkolwiek informacji o tzw. osobie trzeciej, która przebywałaby lub utrzymywała kontakt z rodziną”. Wychodzi na to, że matka dzieci taiła przed pracownikami socjalnymi kontakty z 40-letnim Grzegorzem B., któremu zarzuca się zabójstwo niemowlęcia i znęcanie się nad dziewczynką.
Kontrola w MOPS-ie została przeprowadzona w dniach 1-2 sierpnia na wniosek Rzecznika Praw Dziecka i Dyrektora Departamentu Pomocy i Integracji Społecznej Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. – Z analizy dokumentacji przedstawionej podczas kontroli wynika, że w rodzinie prowadzane były m.in. czynności w ramach procedury ,,Niebieskie Karty”, rozpoznanie w środowisku lokalnym sytuacji rodziny, praca socjalna, w tym wizyty w miejscu zamieszkania rodziny oraz rozmowy telefoniczne, jak również działania monitorujące sytuację w rodzinie poprzez kontakt z rodziną pracownika socjalnego i dzielnicowego – czytamy w mailu przesłanym przez Małgorzatę Waksmundzką-Szarek, rzecznika prasowego Wojewody Podkarpackiego.
Pracownicy MOPS skierowali również pismo do Komendanta Miejskiego Policji z wnioskiem o podjęcie działań mających na celu rozpoznanie sytuacji rodzinnej oraz złożyli do Sądu Rejonowego Sądu Rodzinnego w Rzeszowie zawiadomienia o sytuacji uzasadniającej wszczęcie postępowania o wydanie zarządzeń opiekuńczych. – Jednocześnie zwracamy uwagę, iż opisane czynności prowadzone były wobec rodziców i dzieci, brak natomiast w udostępnionych dokumentach jakichkolwiek informacji o tzw. ,osobie trzeciej, która przebywałaby lub utrzymywała kontakt z rodziną – czytamy dalej.
O tym, że dziećmi opiekował się Grzegorz B. nie wiedzieli nie tylko pracownicy socjalni, ale i ojciec Maksia i Lenki – Ryszard. Nic nie wiedziałem o wizytach, może gdybym wiedział, to by się nie stała tragedia – przyznał w programie TVN „Uwaga”. To właśnie podczas tych wizyt Grzegorz B. – jak zeznał w prokuraturze od 1,5 roku. – miał znęcać się nad Lenką: przyduszać ją, szarpać i ze strachu dziecka czerpać satysfakcję. Podczas ostatniej wizyty miało dojść do zabójstwo niemowlęcia.
Katarzyna Szczyrek



14 Responses to "MOPS nie wiedział, że dziećmi opiekował się zabójca"