Policjanci nie są marionetkami władzy

Podkarpaccy mundurowi są kierowani do zabezpieczenia manifestacji w Warszawie. Fot. Paweł Dubiel
Podkarpaccy mundurowi są kierowani do zabezpieczenia manifestacji w Warszawie. Fot. Paweł Dubiel

PODKARPACIE, KRAJ. Do zabezpieczania manifestacji w stolicy wysyła się coraz więcej posiłków z kraju. Policjanci z Podkarpacia pomagają m.in. podczas miesięcznic smoleńskich.

Ostatnią miesięcznicę smoleńską zabezpieczało ponad 2 tys. policjantów z całego kraju. Według KWP w Rzeszowie, z woj. podkarpackiego oddelegowano 24 policjantów. Media często wspominają o kosztach związanych z tego typu wydarzeniami. Rzadko zauważa się natomiast policjantów, których służba nie należy do najłatwiejszych.

Po co angażować aż tyle jednostek?
Koszty przejazdów, zakwaterowania, posiłków, itd. są znaczne, ale w sytuacji, gdy stołeczni potrzebują pomocy, wysyła się policjantów z innych województw. Dlaczego? – Na wypadek gdyby coś poszło nie tak, lepiej mieć w odwodzie siły do pomocy. Taka jest polityka policji, bo ciężko założyć, co się będzie działo, a łatwiej ściągnąć ludzi z hoteli spod Warszawy aniżeli z całej Polski – oceniają policjanci.

– Z województwa podkarpackiego na takie działania kierowani są policjanci Oddziału Prewencji Policji – informuje Ewelina Wrona, rzecznik KWP. Zdaniem policji, nie wpływa to jednak na sytuację na Podkarpaciu. – Odpowiednia dyslokacja służb pozwala na zapewnienie bezpieczeństwa na terenie województwa podkarpackiego – ocenia rzecznik KWP.

Specyfika pracy
Zwykle policjanci pracują w trybie zmianowym. Dzięki temu mają czas na przerwę, możliwość wyjścia do toalety czy zjedzenia posiłku. Bywa jednak różnie. – Któregoś dnia staliśmy od 21 do 2 w nocy bez możliwości zjedzenia, czy choćby wyjścia za potrzebą. Nie mogliśmy nawet oprzeć się o barierki, bo wszędzie były kamery – mówi funkcjonariusz. Innym razem pracowaliśmy od 15 do 5 rano dnia następnego. Krótki sen, śniadanie i na 14 do pracy – dodaje.

Agresja na porządku dziennym
Funkcjonariusze nie znoszą, kiedy łączy się ich z partyjnymi konfliktami. Dla obywateli są jednak często narzędziem w rękach władzy. Na co dzień spotykają z wieloma negatywnymi reakcjami, niemiłymi komentarzami, czy wręcz agresją. Muszą sobie z nimi radzić. – Dowódcy wpajają nam taką maksymę: „empatia i asertywność”. Plują ci w twarz, ale ty masz udawać, ze to nie do ciebie – mówią mundurowi.

– Do mnie na demonstracji podeszła kobieta i powiedziała „bardzo ci współczuję” – relacjonuje policjant. Społeczeństwo myśli, ze jesteśmy marionetką władzy.

Ich zdaniem, ludzie nie powinni wiążąc pracy policjantów z ich poglądami. Jak sami mówią, zdarza się, że nie popierają manifestujących, ale muszą dbać o bezpieczeństwo obywateli. – My bronimy lądu i porządku publicznego, żeby ci ludzie nie zrobili sobie krzywdy – mówią stróże prawa. Przecież demonstracje KOD-u tez są chronione, albo parady równości. I wtedy co, policjanci są prohomoseksualni, bo ich bronią? No nie. A jak jeździmy na mecze, to też po to, żeby kibole się nie pozabijali, a nie dlatego, że popieramy jedną z drużyn – dodają.

Premie za prace wyjazdowa nie zachwycają
Mundurowi często muszą pracować w stolicy więcej niż 8 godzin. A gdy odpoczywają po służbie, są w pełnej gotowości. Jak to się ma do ich wynagrodzenia? – My za tygodniową pracę dostaliśmy normalną wypłatę plus 99 zł jako „dodatek terenowy” – informują. Co do nadgodzin, to się je odbiera, kasy nie dostaniesz – dodają.

– Policjanci nie otrzymują dodatkowego wynagrodzenia, gdyż skierowanie czy delegowanie na wyjazd, miedzy innymi w celu zabezpieczenia manifestacji czy protestów, odbywa się w ramach wykonywanych obowiązków służbowych –  potwierdza rzecznik KWP.

Czy można głośno narzekać?
Stróże prawa boją się wyrażać negatywne opinie. Według nich lepiej nie narażać się na utratę trzynastki czy mundurówki. Raczej za samo mówienie trudno zostać wyrzuconym, ale jak mówią, zsyłki się zdarzają.

Wioletta Kruk

13 Responses to "Policjanci nie są marionetkami władzy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.