KOLARSTWO. Międzynarodowe towarzystwo ścigało na Podkarpaciu.
V edycja Łańcuckiego Klasyka Szosowego zakończyła cykl tegorocznych wyścigów, organizowanych przez Łańcuckiego Towarzystwo Cyklistów. W gronie 200 kolarzy, 65-kilometorwą trasę najszybciej pokonał Maciej Habrat. Wśród kobiet triumfowała z kolei Kaja Rysz.
Trasa wyścigu przebiegała przez malownicze miejscowościach gmin: Markowa i Łańcut oraz powiatu łańcuckiego, które kiedyś należały do Ordynacji Potockich. Na start zgłosiło się 200 kolarzy, w tym 8 kobiet z Polski południowo-wschodniej: od Krakowa, przez Biłgoraj, Gorlice, Lublin po Przemyśl i inne miejscowości. W gronie rywalizujących, nie zabrakło również kolarzy z Włoch i Wielkiej Brytanii.
Złośliwa aura nie przeszkodziła
Niedzielny poranek w dniu wyścigu, przyprawiał o zawrót głowy organizatorów, ponieważ w sobotę lało jak z cebra i były obawy, że trasa wyścigu stanie się niebezpieczna. Jednak aura nie narobiła większych szkód, a dobrze przygotowana i zabezpieczona trasa była idealną do tego typu rywalizacji. Kolarze rozpoczęli wyścig startem honorowym z parkingu Centrum Sportowo-Rekreacyjnego MOSiR w Łańcucie, a następnie policjanci przeprowadzili cały peleton na start ostry na ul. Potockich. Kiedy starter dał sygnał do ścigania, peleton ruszył bardzo mocno i wydawało się, że 200 osobowy peleton szybko podzieli się na grupy. Było to jednak bardzo mylące, ponieważ żaden z kolarzy nie dawał za wygraną i „nie puszczał koła”. Na wąskich, krętych drogach i pagórkowatym terenie, peleton nie został rozerwany, tylko mocno naciągnięty, a tempo było zawrotne, bo wynosiło ok. 50 km/h! Na zjazdach kolarze osiągali prędkości 80 km/h.
Od samego startu, czołówka peletonu próbowała odczepić słabszych ale to było bardzo trudne. Dopiero pierwszy, 6-kilometrowy podjazd na Magdalenkę w Cierpiszu, dawał nadzieję, że peleton będzie luźniejszy i utworzą się w nim grupy. Zasadnicza grupa ok. 70 kolarzy, rywalizowała bardzo mocno: były skoki z grupy i próby odjechania ale pozostali nie dawali odjechać kilkuosobowym grupkom na odległość większą, nić 20 m.
W czołówce zasadniczej grupy byli m.in. Andrea Natali z Włoch, Michno, Laszczyk, Karpiuk, Bieleń, Burda, Drozd, Piekło, Habrat, Gawlik i Haligowski Dopiero na 500 metrów przed premią zaatakowali Halinowski i Drozd. Pierwszą premię na Magdalence, zdobył Jakub Haligowski. Grupa była szarpana ale nikt nie zdołał odjechać.
Zawrotna prędkość
Zjazd z Magdalenki był szaleńczy, bowiem kolarze zjeżdżali z prędkością ok. 70 – 80km/h. Było tutaj chwile wytchnienia ale nie można było sobie pozwolić na dekoncentrację, ponieważ szybki zjazd i zmiana kierunku jazdy wymagały od kolarzy pełni skupienia. Przekonał się o tym boleśnie jeden z kolarzy, który źle wszedł w łuk i upadł na jezdnię. Jadący tuż za nim Bieleń, ratował się gwałtownym hamowaniem. Następnie gwałtownie ruszył, wskutek czego uległ awarii napęd roweru, co nie pozwoliło mu rywalizować w dalszej części wyścigu. 5 km płaskiego i kolejny podjazd – tym razem 4-kilometrowy Honie. W czasie tego podjazdu utworzyła się mocna, 40-osobowa grupa i w niej należało upatrywać zwycięzcę. Kiedy kolarze w szaleńczym tempie pokonywali Gościńczyk w Handzlówce, widać było już mocno nadszarpnięte siły ale nie można było sobie pozwolić na dekoncentrację. Próby odjazdu bardzo szybko były likwidowane. Szybki, kręty zjazd w Handzlówce, rozciągnął grupę, która szybko wjechała na kolejny podjazd na Patrię w Husowie, gdzie była druga premia górska. Na Patrię pierwszy zaatakował Michno ale na 500 m przed premią został złapany. Kolejny zaciąg zrobili Karpiuk, Laszczyk, Habrat i Andrea. Jednak premię na Patrii zgarnął Mateusz Laszczyk.
Odjazd Habrata
Po premii kolarzy ponownie czekały dwa solidne podjazdy. Próby odjazdu szybko były kasowane. Na kolarzy czekał krótki, kilometrowy 18-procentowy podjazd, na którym można było odczepić rywali. Na podjazd wjechała już 10-osobowa grupa z Laszczykiem, Andreą, Karpiukiem i Habratem. Po wzniesieniu, znowu czekał na nich karkołomny zjazd po wąskiej, krętej drodze, a na końcu zjazdu zmiana kierunku jazdy o 90 stopni.
Kolejny podjazd miał miejsce w Husowie. Wjechała na niego 10-osobowa grupa. Na tym podjeździe, były próby odjazdu, jednak szybko likwidowane, a do mety pozostało już tylko 20 km. Widać było jak na dłoni, z jaką determinacją i wysiłkiem podjęli próbę kolejnego odjazdu od grupy Laszczyk i Karpiuk. Habrat i Andrea nie pozwolili im daleko odjechać.
Na ostatniej zmarszczce w Husowie, zdecydowaną akcję podjął Habrat. Pozostali chyba zostali zaskoczeni tym odjazdem, bowiem Maciej Habrat nie dał sobie już odebrać zwycięstwa. Nie oglądając się za siebie, samotnie pojechał do mety po zwycięstwo. 20 km samotnej walki z sobą i czasem przyniosło Habratowi zasłużone zwycięstwo. Wśród kobiet najszybsza okazała się Kaja Rysz.
Rywalizowali również strażacy
Podczas Łańcuckiego Klasyka Szosowego, został rozegrany również III Wyścig kolarski o Puchar Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie. W kategorii strażaków, również była niesamowita rywalizacja. Zdobywcą Pucharu Komendanta Powiatowego PSP w Łańcucie został ostatecznie Piotr Sarnicki z Dynowa .
Na zakończenie wyścigu kolarze zostali uhonorowani statuetkami, dyplomami oraz nagrodami rzeczowymi ufundowanymi przez starostę łańcuckiego oraz burmistrza miasta Łańcuta. Nagrody za premie górskie ufundowali z kolei wójtowie gminy Łańcut i gminy Markowa. Nagrody, trofea, dyplomy wręczali: burmistrz miasta Łańcuta, Stanisław Gwizdak, dowódca JRG KP PSP mł. bryg. Mariusz Kluz oraz prezes ŁTC, Tadeusz Dubiel i wiceprezes, Jerzy Szpunar Natomiast zwycięzców w kategorii strażaków, dekorował w imieniu komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej, mł. bryg. Mariusz Kluz wraz burmistrzem miasta Łańcuta.
Wszyscy zadowoleni
– Kolarze byli bardzo zadowoleni z przygotowanej trasy wyścigu, organizacji oraz faktu, że na trasie było wielu kibiców, którzy dopingowali zawodników na całej 65-km trasie. Mateusz Laszczyk, Maciek Habrat i Cezary Pyzikowsk stwierdzili, że trasa była bardzo wymagająca: długie podjazdy i bardzo szybkie, techniczne zjazdy, a także zmiany kierunków jazdy, zmuszały kolarzy do maksymalnego wysiłku. Większość kolarzy deklarowała, że takich imprez mało się spotyka ale do Łańcuta będą wracać, gdyż zarówno trasy oraz całość imprezy jest przygotowana na wysokim poziomie – zdradzają organizatorzy wyścigu, którzy byli również zadowoleni z przebiegu całej imprezy, gdyż nie doszło do żadnych niebezpiecznych zdarzeń drogowych, a kierowcy byli wyrozumiali dla kolarzy.
Patronat honorowy na wyścigiem sprawowali: starosta łańcucki, Adam Krzysztoń, burmistrz miasta Łańcuta, Stanisław Gwizdak, wójt gminy Łańcut Zbigniew Łoza oraz wójt gminy Markowam Tadeusz Bar.
Łańcuckie Towarzystwo Cyklistów składa wielkie podziękowanie komendantowi Powiatowemu Policji i PSP w Łańcucie, strażakom z OSP w Soninie, Kraczkowej, Wysokiej, Cierpiszu, Albigowej, Husowie i Markowej, za profesjonalne zabezpieczenie trasy wyścigu.
WYNIKI V ŁAŃCUCKIEGO KLASYKA SZOSOWEGO
Kategoria Open mężczyzn: 1. Maciej Habrat, 2. Adrian Karpiuk , 3. Kuba Halinowski, 4. Natali Andrea, 5. Krzysztof Michno, 6. Mateusz Lasczyk.
Kategoria Open kobiet: 1. Kaja Rysz, 2. Ewa Ruszała, 3. Magdalena Winiarczyk, 4. Monika Mazurek, 5. Dorota Szubart, 6. Iwona Łysik.
Kategoria PSP: 1. Piotr Sarnicki, 2. Adam Kosela, 3. Witold Golema, 4. Krzysztof Noga.
Opr. mj / ŁTC
[print_gllr id=217780]


