Szpitali nie stać na znieczulanie przy porodzie

- Bardzo chciałbym wdrożyć tego typu procedurę dla naszych pacjentek. Niestety, szpital musiałby zatrudnić jeszcze dwóch - trzech anestezjologów. Na razie proponujemy więc inne metody znieczulania: podtlenek azotu (gaz rozweselający), środki farmakologiczne przeciwbólowe i rozkurczające oraz wsparcie psychologiczne obniżające próg bólu - mówi dr n. med. Bogdan Ostrowski. Fot. Wit Hadło
– Bardzo chciałbym wdrożyć tego typu procedurę dla naszych pacjentek. Niestety, szpital musiałby zatrudnić jeszcze dwóch – trzech anestezjologów. Na razie proponujemy więc inne metody znieczulania: podtlenek azotu (gaz rozweselający), środki farmakologiczne przeciwbólowe i rozkurczające oraz wsparcie psychologiczne obniżające próg bólu – mówi dr n. med. Bogdan Ostrowski. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Liczba znieczuleń przy porodach, za które NFZ płaci dodatkowo, wzrosła, ale nieznacznie.

Z danych centrali NFZ wynika, że trzykrotnie wzrosła liczby znieczuleń przy porodach, odkąd fundusz zaczął dodatkowo (416 zł) finansować znieczulenie zewnątrzoponowe. Jak to wygląda na Podkarpaciu? W publicznych szpitalach regionu prawie nie znieczulają.

W liczbie znieczuleń plasujemy się pośrodku, a nawet bliżej województw, w których znieczuleń wykonuje się mniej. O ile w: mazowieckim, w I półroczu 2017 r. wykonano prawie 4 tys. znieczuleń, małopolskim (1,9 tys.) i łódzkim (1 tys.), to na Podkarpaciu 253 (na 10627 urodzeń). To i tak niezły wynik w porównaniu do województwa lubuskiego, gdzie w tym roku sprawozdano ich tylko 15. Niewiele znieczuleń dotychczas otrzymały także pacjentki z woj. zachodniopomorskiego (28) i wielkopolskiego (97).

Za mało anestezjologów
Dodatkowe ok. 416 zł za podanie rodzącej kobiecie znieczulenia zewnątrzoponowego, stosowanego przy porodzie drogami natury NFZ płaci szpitalom już od 1 lipca 2015 roku. Znieczulenia – tak jak porody – należą do świadczeń nielimitowanych, co oznacza, że fundusz płaci za wszystkie wykonane procedury. Oczywiście decyzję o podaniu znieczulenia zawsze podejmuje lekarz, biorąc pod uwagę wszelkie aspekty medyczne.

Skoro NFZ nie limituje ani porodów, ani znieczuleń, dlaczego robi się ich tak mało? – Przyczyna jest prozaiczna. Poród ze znieczuleniem podpajęczynówkowym wymaga obecności przy nim anestezjologa i pielęgniarki anestezjologicznej lub położnej po takim przeszkoleniu. Ani jednych, ani drugich nie mamy. W 2016 roku, gdy anestezjologa mieliśmy do dyspozycji naszego oddziału, wykonaliśmy 60 znieczuleń, w tym roku tylko dwa – mówi dr n. med. Bogdan Ostrowski, ordynator oddziału ginekologii i położnictwa w Szpitalu Miejskim w Rzeszowie.

Ginekolog dodaje, że w większości publicznych lecznic braki personelu anestezjologicznego są i tam znieczulenia tego typu wykonuje się jedynie marginalnie, statystykę podbija jedynie prywatny szpital, który zatrudnia dużą liczbę anestezjologów, więc może sobie na to pozwolić.

Anna Moraniec

7 Responses to "Szpitali nie stać na znieczulanie przy porodzie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.