
STALOWA WOLA. Wielkopolska artyleria przyjechała na Podkarpacie, żeby sprawdzić jednego z produkowanych u nas „skorupiaków”.
Pierwsze Raki z Huty Stalowa Wola zdały ogniowy egzamin. To samobieżne i w pełni automatyczne moździerze z lufą kal. 120 mm. Z końcem czerwca nasza zbrojownia przekazała armii pierwszy z ośmiu modułów ogniowych. W asyście wozów dowodzenia i innych pojazdów moduł ten przechodził poligonowy chrzest w Nowej Dębie.
Raki strzelały ogniem bezpośrednim do celów widocznych i tzw. ogniem pośrednim do celów zasłoniętych. Żołnierze oddawali strzały pojedyncze z poszczególnych jednostek, strzelał cały pluton i na koniec była prawdziwa kanonada z całej kompanii. To ostatnie pozwoliło dowódcy zgrać i sprawdzić swój pododdział. W trakcie ogniowych prób artylerzyści zużyli 300 szt. amunicji 120 mm i ponad 700 pocisków do karabinów pokładowych, w które wyposażone są Raki.
Rak to bardzo nowoczesna maszyna bojowa. Został zaprojektowany i jego produkcja trwa w HSW. Moździerz umieszczony jest w opancerzonej wieży, która chroni załogę. Automatyka eliminuje pomoc człowieka przy strzelaniu. Nowinką jest szeroki zakres strzelania, od minus 2 stopnie (lufa skierowana w dół) do plus 80 stopni. Klasyczne moździerze strzelają przy położeniu lufy powyżej 45 stopni. Potrafi miotać pociski na odległość do 10 km. Ma nowoczesne systemy łączności, kierowania ogniem i wykrywacze promieniowania laserowego. Gdy zachodzi potrzeba kryje się za kurtyną dymu postawioną przez wyrzucone granaty. HSW produkuje raki na podwoziu kołowym z Rosomaka oraz gąsienicowym własnej konstrukcji.
W kwietniu ub. roku w obecności premier Beaty Szydło podpisana została w Stalowej Woli umowa na dostawę dla naszej artylerii 8. kompanijnych modułów ogniowych Raka. Każdy moduł to 8 moździerzy i 4 wozy dowodzenia. Wartość umowy opiewa na blisko 970 mln zł. W tym roku HSW ma dostarczyć armii jeszcze jeden kompletny moduł. W dwóch kolejnych latach po trzy moduły. Pierwsze dwa przejmuje 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana w Międzyrzeczu, której żołnierze sprawdzali teraz ogniową wartość moździerzy. Kolejne pojadą do Szczecina i do naszych Podhalańczyków w Rzeszowie.
jam



One Response to "Technika, której wróg powinien się bać"