Technika, której wróg powinien się bać

Pod skorupą Raka dominuje elektronika. M.in. dlatego testy poligonowe poprzedza długie teoretyczne szkolenie żołnierzy. Fot. Jerzy Mielniczuk
Pod skorupą Raka dominuje elektronika. M.in. dlatego testy poligonowe poprzedza długie teoretyczne szkolenie żołnierzy. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Wielkopolska artyleria przyjechała na Podkarpacie, żeby sprawdzić jednego z produkowanych u nas „skorupiaków”.

Pierwsze Raki z Huty Stalowa Wola zdały ogniowy egzamin. To samobieżne i w pełni automatyczne moździerze z lufą kal. 120 mm. Z końcem czerwca nasza zbrojownia przekazała armii pierwszy z ośmiu modułów ogniowych. W asyście wozów dowodzenia i innych pojazdów moduł ten przechodził poligonowy chrzest w Nowej Dębie.

Raki strzelały ogniem bezpośrednim do celów widocznych i tzw. ogniem pośrednim do celów zasłoniętych. Żołnierze oddawali strzały pojedyncze z poszczególnych jednostek, strzelał cały pluton i na koniec była prawdziwa kanonada z całej kompanii. To ostatnie pozwoliło dowódcy zgrać i sprawdzić swój pododdział. W trakcie ogniowych prób artylerzyści zużyli 300 szt. amunicji 120 mm i ponad 700 pocisków do karabinów pokładowych, w które wyposażone są Raki.

Rak to bardzo nowoczesna maszyna bojowa. Został zaprojektowany i jego produkcja trwa w HSW. Moździerz umieszczony jest w opancerzonej wieży, która chroni załogę. Automatyka eliminuje pomoc człowieka przy strzelaniu. Nowinką jest szeroki zakres strzelania, od minus 2 stopnie (lufa skierowana w dół) do plus 80 stopni. Klasyczne moździerze strzelają przy położeniu lufy powyżej 45 stopni. Potrafi miotać pociski na odległość do 10 km. Ma nowoczesne systemy łączności, kierowania ogniem i wykrywacze promieniowania laserowego. Gdy zachodzi potrzeba kryje się za kurtyną dymu postawioną przez wyrzucone granaty. HSW produkuje raki na podwoziu kołowym z Rosomaka oraz gąsienicowym własnej konstrukcji.

W kwietniu ub. roku w obecności premier Beaty Szydło podpisana została w Stalowej Woli umowa na dostawę dla naszej artylerii 8. kompanijnych modułów ogniowych Raka. Każdy moduł to 8 moździerzy i 4 wozy dowodzenia. Wartość umowy opiewa na blisko 970 mln zł. W tym roku HSW ma dostarczyć armii jeszcze jeden kompletny moduł. W dwóch kolejnych latach po trzy moduły. Pierwsze dwa przejmuje 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana w Międzyrzeczu, której żołnierze sprawdzali teraz ogniową wartość moździerzy. Kolejne pojadą do Szczecina i do naszych Podhalańczyków w Rzeszowie.

jam

One Response to "Technika, której wróg powinien się bać"

Leave a Reply

Your email address will not be published.