
RZESZÓW. Grzegorz B. przebywa aktualnie w areszcie tymczasowym, w którym pozostanie do końca października.
Wszystko wskazuje na to, że 40-letni Grzegorz B., mieszkaniec Klęczan w pow. ropczycko-sędziszowskim, na którym ciąży zarzut zabójstwa półrocznego Maksia i znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad 2,5-roczną Lenką, trafi na dłuższą obserwację sądowo-psychiatryczną na oddział psychiatrii sądowej Aresztu Śledczego w Krakowie przy ul. Montelupich. W czwartek rzeszowski sąd podejmie decyzję w tej sprawie.
– Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie wystąpiła z wnioskiem do rzeszowskiego Sądu Okręgowego o zarządzenie obserwacji sądowo-psychiatrycznej wobec podejrzanego, bazując na stanowisku biegłych, którzy po przeprowadzeniu jednorazowego badania nie byli w stanie w sposób jednoznaczny, pełny i niebudzący wątpliwości stwierdzić jego poczytalności i stanu psychicznego w chwili czynu i w chwili obecnej – mówi sędzia Artur Terlecki, zastępca Prokuratora Okręgowego w Rzeszowie. – Dlatego też konieczne jest przeprowadzenie dłuższej obserwacji, ale by tak się stało, musimy uzyskać stanowisko sądu w tej sprawie. Nasz wniosek zostanie rozpoznany podczas posiedzenia, które zostało zaplanowane na 14 września – dodaje sędzia.
Chciał wyjść z aresztu
40-latek przebywa aktualnie w areszcie tymczasowym. – Zastosowany wobec Grzegorza B. środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy uprawomocnił się – dodaje sędzia Terlecki. – Podejrzany złożył zażalenie na jego stosowanie, ale zostało ono odrzucone przez sąd.
Tym samym Grzegorz B. pozostanie w areszcie tak długo jak wnioskowała o to prokuratura, czyli do drugiej połowy października. Po upływie tego czasu najprawdopodobniej areszt zostanie mu przedłużony o kolejne miesiące.
Mężczyzna jest znajomym rodziców zamordowanego niemowlęcia i 2,5-letniej dziewczynki; byłym pracodawcą ojca, mieszkali też w tej samej miejscowości, natomiast z matką dzieci miały łączyć go bardzo bliskie relacje. Jak ujawniła prokuratura, pastwienie się nad Lenką”, przyduszanie jej i szarpanie miało dawać mu satysfakcję i pozwalać na odstresowanie się. Choć podczas przesłuchania w prokuraturze mężczyzna przyznał się do winy i opowiedział przebieg tragicznych wydarzeń, przed sądem zmienił zdanie i odmówił składania wyjaśnień.
Katarzyna Szczyrek



2 Responses to "Oprawca Maksia i Lenki trafi na obserwację psychiatryczną"