
STAL RZESZÓW – UNIA TARNÓW. Biało-niebiescy pozbyli się kompleksu.
To nie był piękny mecz, a tym bardziej reklama futbolu. Stal Rzeszów wymęczyła jednak zwycięstwo z „Jaskółkami”, więc plan minimum wykonała.
– Cały tydzień powtarzałem chłopakom, że ten zespół jest dla nas niewygodny. W ubiegłym sezonie pozbawił nas sześciu punktów – tłumaczył na konferencji prasowej trener gospodarzy Bohdan Bławacki. – Tak ciężkie mecze zabierają u mnie dużo zdrowia, choć zawodnicy mówili w szatni, że nie mieliby nic przeciwko dziewięciu kolejnym wygranym do końca rundy po 1-0 – uśmiechał się pod nosem opiekun biało-niebieskich, który w sobotę musiał mocno taktycznie rotować zespołem. Rzeszowianie długo bowiem bili głową w mur. Zaraz po przerwie, choć szczególnie w pierwszym kwadransie okazji nie brakowało (próbowali m.in. Michał Marczak, Wojciech Reiman czy Sebastian Brocki), Stal wyszła z dwojgiem napastników. Ta rotacja mocno ożywiła poczynania drużyny z Hetmańskiej, a i późniejsze zmiany – Michała Lisańczuka i Adriana Buszty – wywołały pozytywny efekt. Jedyną bramkę zdobył w 77 minucie Marczak, wykorzystując dokładne dogranie na 16 metr Damiana Skały. Obok Sebastiana Brockiego, który narobił w sobotę w defensywie tarnowian sporo wiatru, rosły napastnik był wyróżniającą się postacią. Tego samego nie można powiedzieć, niestety, choćby o Wojciechu Reimanie czy Danielu Koczonie. Pierwszy nieźle spisywał się w stałych fragmentach z narożnika boiska – do czego zresztą zdążył już przyzwyczaić – ale wyraźnie brakowało mu jakości w „obsłudze” kolegów. Koczon z kolei, choć raz przymierzył w słupek, ewidentnie czeka na formę, którą prezentował w Siarce Tarnobrzeg.
Na ławce rezerwowych „Jaskółek” zasiedli w sobotę sami młodzieżowcy, więc ewentualne potknięcie biało-niebieskich ciężko byłoby wybaczyć. W następnej kolejce poprzeczka zawędruje już jednak wyżej, bo Stal wybiera się do Radzynia Podlaskiego.
STAL Rzeszów 1
UNIA Tarnów 0
(0-0)
1-0 Marczak (77.)
STAL: Skuza – Skała (90. Stec), Kursa, Szeliga, Kordas, Hordiychuk, Brocki (78. Buszta), Reiman, Maślany (46. Prędota), Koczon (63. Lisańczuk), Marczak (80. Skiba)
UNIA: Lisak – Jamróg (80. Nytko), Węgrzyn, Tyl (38. Bachara, 69. Łazarz), Zawrzykraj (80. Tyrka), Sojda (76. Ściślak), Biały, Witek, Bartkowski, Hebda, Wrzosek.
Sędziował Piotr Burak (Zamość). Żółte kartki: Reiman, Brocki – Sojda, Jamróg, Nytko. Widzów 500.
Tomasz Czarnota



2 Responses to "W marnym stylu, ale konsekwentnie"